Dziennik Gazeta Prawana logo

Za mało pracowników, za dużo pracy, problem z urlopem. Prawda o pracy w Biedronce i jej podobnych

23 maja 2017, 07:05
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Kasjerka
Kasjerka/Shutterstock
Nadmiar obowiązków, niska płaca i mobbing – patologie w sklepach potwierdza Inspekcja Pracy.

– mówi Piotr Adamczak, przewodniczący Solidarności w Biedronce. Powodem są warunki pracy. –– wylicza Adamczak. Jedna osoba wykonuje dziś obowiązki dwóch pracowników, a nieposłuszeństwo jest karane naganą.

Podobne jest w innych sieciach, np. w Auchan, o czym mówi nam Dariusz Paczuski z NSZZ „Solidarność” w tej firmie.

Andrzej Kubisiak z Work Service przyznaje, że sytuacja w handlu nie jest łatwa. Już ponad połowa firm deklaruje, że ma niedobory kandydatów do pracy. Firmy kuszą wyższymi wynagrodzeniami, ale pensje rosną tylko dla nowo zatrudnionych. Mimo to chętnych na miejsce odchodzących nie ma – rośnie liczba ogłoszeń na stanowiska kasjerów, ale i kierowników. –– słyszymy od kierownika jednego ze sklepów sieci Dino, która narzeka na niedobór personelu. –– wyjaśnia rozmówca z Dino. Mówi, że z powodu natłoku obowiązków łamane są procedury w sklepach: kasjerka zostawia kasę bez opieki i biegnie rozkładać ulotki.

Kolejny problem to nieprawidłowości w udzielaniu urlopów. Część osób odeszła z Biedronki po zarządzeniu, że w sklepach na Pomorzu urlop podczas wakacji można wziąć tylko na tydzień. A załogi marketów w Pile, Wałczu i Elblągu mają obowiązek pracy przez dwa tygodnie we wskazanej przez kierownictwo placówce na Wybrzeżu. Biedronka nie odpowiedziała na naszą prośbę o komentarz.

W Auchan pracownik nie może sam wybrać terminu urlopu, a datę dwóch dni wolnych przysługujących na dziecko musi wskazać już na początku roku. – – tłumaczy Paczuski.

– komentuje Grzegorz Orłowski z kancelarii Orłowski – Patulski – Walczak. Więcej kontrowersji budzi przymusowa delegacja do innego sklepu. –– dodaje Orłowski.

Na nieprawidłowości uwagę zwraca też Państwowa Inspekcja Pracy, która w zeszłym roku skontrolowała 154 hipermarkety i 587 mniejszych sklepów. Uznała, że w dużych sklepach jest problem z przekraczaniem norm związanych z podnoszeniem ciężarów. W 50 proc. sklepów zalega niewypakowany towar, co grozi wypadkiem i wskazuje na problemy kadrowe. Do pracy dopuszczani są ludzie bez badań lekarskich i bez szkolenia. W placówkach nie ma też oceny ryzyka zawodowego (zagrożeń dla życia i zdrowia) i nie informuje się o sposobach jego ograniczania. W dużych marketach nie robiło tego odpowiednio 10 i 6 proc. sklepów. Nieprawidłowości w tym zakresie ujawniono u 27 proc. wszystkich pracodawców.

Pozew realnie nie zaszkodzi Biedronce [ROZMOWA]

Patrycja Otto: Byli pracownicy Biedronki chcą pozwać sieć za naruszanie ich dóbr osobistych.

Sławomir Paruch radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski Paruch: Jeśli chcą dochodzić roszczeń za coś, co rzekomo wydarzyło się przed kilkunastoma laty, to napotkają liczne trudności nie tylko prawne, ale i faktyczne. Informacja o takich zamierzeniach to raczej akcja wymierzona w wizerunek Biedronki. Zgodnie z obowiązującym prawem pracownicy mają na to trzy lata od dowiedzenia się o uszczerbku wynikającym – jak twierdzą, a właściwie, jak twierdzi ich przyszły pełnomocnik – z rzekomego naruszenia ich dóbr osobistych. Jeśli deklarowana strategia opiera się na założeniu, że sąd uzna dłuższy termin przedawnienia, to jest to strategia mało realna, a już na pewno nierealna do zastosowania wobec szerszego grona potencjalnych powodów. Dłuższy termin przedawnienia miałby zastosowanie przy popełnieniu występku.

Sprawy z tytułu naruszenia dóbr osobistych nie są łatwe do udowodnienia.

Trzeba przekonać sąd do tego, że pracownik poniósł krzywdę z powodu naruszeń prawa dotyczącego warunków pracy. W szczególności wykazać, że doznał uszczerbku na zdrowiu.

Czy wytoczenie sprawy o naruszanie dóbr osobistych jest właściwą drogą?

To ostatnio modne roszczenie, co jednak nie wpływa na skuteczność. Wręcz przeciwnie. Podobnie było z wprowadzeniem do kodeksu pracy w 2004 r. przepisów dotyczących mobbingu. Wielu pracowników upatrywało w nich szansy na dochodzenie zadośćuczynienia. Tymczasem zaledwie kilka procent spraw kończy się sukcesem pracowników. W związku z brakiem skuteczności pozwów w tych sprawach pracownicy zaczęli dochodzić roszczeń o zadośćuczynienia na innej podstawie, tj. zarzucając naruszenie dóbr osobistych. Znam jednak bardzo nieliczne sprawy, w których pracownikom udało się zrealizować swoje roszczenia.

Czy większa liczba pozwanych mogłaby zwiększyć szansę na wygraną?

Absolutnie nie. Powództwa grupowe nie dotyczą dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Nie dotyczą też spraw z zakresu prawa pracy. Nie będą miały zatem zastosowania. Pracownicy nie będą mogli złożyć pozwu grupowego w sprawach, o których mówimy. Każde powództwo będzie zatem musiało być złożone oddzielnie. Sąd może w uzasadnionych przypadkach połączyć sprawy z indywidualnych powództw do wspólnego rozpoznania, jednak jest to decyzja sądu wymagająca spełniania określonych przesłanek, jeśli sąd uzna, że jest to zgodne z zasadą ekonomii procesowej. Może to mieć miejsce np. wtedy, gdy osoby składające powództwo były zatrudnione w tym samym sklepie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj