Pracownicy pozywają Biedronkę o to, że dopuszczała ich do pracy bez ważnych badań lekarskich, zezwalających na wykonywanie czynności, do których byli faktycznie przydzieleni, a nie tych zapisanych w umowie. Mowa przede wszystkim o kasjerach-sprzedawcach, których obowiązkiem było też rozładowywanie dostaw, co wiąże się z dźwiganiem dużych ciężarów, czy ciągnięcie tonowych ładunków na wózkach ręcznych. Inny zarzut stawiany przez pozywających Biedronkę to nieinformowanie ich o ryzyku zawodowym, które wiąże się z taką pracą, a także o zasadach ochrony przed zagrożeniami związanymi z faktycznie wykonywanymi obowiązkami.
Lepszy klimat
– – komentuje Olga Malinowska, radca prawny Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Lech Obara i Współpracownicy.
Prace nad pozwem zaczęły się w 2012 r. Wówczas powstała pierwsza jego wersja. Pracownicy nie mieli jednak odwagi, by złożyć go w sądzie. Co się zmieniło?
– – wyjaśnia mec. Lech Obara z kancelarii przygotowującej pozew. Olga Malinowska dodaje, że dotychczas pracownicy obawiali się, iż mogą nie wygrać nic w sądzie, więc tylko stracą na wytoczeniu pozwu Biedronce. Jego złożenie wiąże się przecież z koniecznością wniesienia opłaty na poziomie 5 proc. wartości roszczenia.
Byli pracownicy obawiali się też, że sąd uzna ich roszczenia za przedawnione. W normalnych warunkach mają czas na wystąpienie z nimi maksymalnie 10 lat. W tym jednak przypadku termin powinien sięgać 20 lat.
– – wyjaśnia Lech Obara. Ale, jak zauważają prawnicy, każdy sąd ma prawo samodzielnie ocenić, czy zachowanie pozwanego stanowiło przestępstwo i – co za tym idzie – ocenić, czy przysługuje 20-letni termin na przedawnienie roszczeń.
Prośba do prokuratora
Pracownicy chcieliby, by ich wygrana pozwoliła na dochodzenie odszkodowań też przez innych, którzy ciągle boją się zrobić ten krok, zwłaszcza tych, którzy są stale zatrudnieni w firmie. Wielu zniechęcił przykład Bożeny Łopackiej, byłej kierowniczki sklepu Biedronka w Elblągu, która w latach 2004–2005 stała się symbolem walki o prawa pracownicze. Choć wygrała 26 tys. zł zaległego wynagrodzenia, to do pracy w sieci już nie wróciła.
Pracownicy i kancelaria nie kryją, że liczą na ponowne zainteresowanie sprawą ze strony prokuratury. Gdyby tak się stało, mogłoby dojść do jeszcze jednego procesu. Chodzi o zwrot pieniędzy za przepracowane godziny nadliczbowe. – – informuje jeden z pracowników, który w sieci pracuje od 1995 r. – – wyjaśnia.
Jedna z obecnych kierowniczek sklepu wspomina, jak przed laty jej przełożony notorycznie zaskakiwał ją „dobrą i złą wiadomością”. –– opowiada. I dodaje, że pieniędzy za nadgodziny nigdy nie dostała.
W 2003 r. Bożena Łopacka obliczyła, iż Biedronka na skutek fałszowania ewidencji czasu pracy nie wypłaciła pracownikom za nadgodziny ok. 125 mln zł. –– podlicza Edward Gollent ze Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi – Biedronka. I dodaje, że w listach do sieci stowarzyszenie wielokrotnie pytało o to, kiedy pracownicy otrzymają pieniądze. Na żaden nie dostało odpowiedzi.
Sieć się nie poczuwa
Jeronimo Martins, właściciel Biedronki, informuje, że kierowane pod adresem sieci zarzuty, dotyczące rzekomego długu wobec byłych pracowników, są nieprawdziwe. – podkreśla pracownik biura prasowego Jeronimo Martins. I dodaje, że sieć przykłada ogromną wagę do tego, aby warunki pracy były zgodne z obowiązującymi przepisami prawa pracy oraz BHP.
Piotr Adamczak, przewodniczący Solidarności w Biedronce, przyznaje, że warunki pracy w sieci uległy poprawie. Obecnie pracownicy borykają się z innym problemem.
– – dodaje.
Na problem ten uwagę zwraca także Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Zauważa, że nie występuje on tylko w tej jednej sieci, ale jest charakterystyczny dla całego polskiego handlu. – – podkreśla.
Prawnicy uważają, że z pozwem w sprawie godzin nadliczbowych w Biedronce powinna wystąpić prokuratura. – – komentuje mec. Lech Obara, przyznając, że ta sprawa wykracza poza możliwości jednej kancelarii. – – jak dodaje – – – mówi.
Sprawa Łopackiej zmieniła firmę
O nieprawidłowościach
w Biedronce stało się głośno w 2003 r. Bożena Łopacka zatrudniona
w sieci w latach 2000–2004 wystąpiła z pozwem przeciwko dyskontowi.
Domagała się zapłaty 35 tys. zł za pracę w godzinach nadliczbowych.
W 2004 r. Sąd Okręgowy w Elblągu uznał jej roszczenie za zasadne. Sieć
odwołała się od wyroku. Sprawa zakończyła się w 2007 r., kiedy to
przyznano jej ostatecznie o 10 tys. mniejszą kwotę od tej, o którą
walczyła. Sukces Bożeny Łopackiej sprawił, że z pozwami wystąpili
kolejni pracownicy. Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi – Biedronka szacuje,
że było to ok. 100 osób.
– –
opowiada Bożena Łopacka. Przyznaje, że po nagłośnieniu sprawy warunki
pracy poprawiły się. – – wylicza Bożena Łopacka.
Zmiana
warunków to też zasługa Państwowej Inspekcji Pracy, która
przeprowadziła liczne kontrole w sklepach. Potwierdziły one zgłaszane
przez pracowników nieprawidłowości. Ich efektem było wyposażenie sklepów
w podesty i drabiny ułatwiające umieszczanie towarów na półkach regałów
sklepowych oraz w wózki z napędem elektrycznym do przewozu palet
z towarami.