Nad wpisaniem emerytalnych propozycji Mateusza Morawieckiego do przeglądu emerytalnego pracują eksperci ZUS. I jak wynika z naszych informacji, mogą je skorygować. Rekomendowana dodatkowa składka w filarze pracowniczym będzie zapewne nieco niższa, niż proponował pierwotnie Mateusz Morawiecki. Według wiceprezesa ZUS Marcina Wojewódki powinna ona wynieść minimum 1 proc. po stronie pracodawcy, a kolejny procent składki po stronie pracodawcy byłby możliwy, o ile pracownik zgodziłby się na 1 proc. swojego wkładu. W takim wariancie składka miałaby wzrosnąć o 3 pkt proc., czyli byłaby o 15 proc. wyższa niż dziś. W pierwotnej propozycji Mateusza Morawieckiego wynosiła minimum po 2 proc. składki po stronie pracownika i pracodawcy, z czego pracodawca mógłby odliczyć sobie 0,5 proc. od składki na Fundusz Pracy. W tym wariancie składka byłaby o 20 proc. wyższa od dzisiejszej.
Wiceprezes ZUS jest zwolennikiem obowiązkowego podniesienia składki w systemie ubezpieczeń pracowniczych. Co oznacza, że opisana wcześniej minimalna składka 1 proc. po stronie pracodawcy w praktyce byłaby obowiązkowa, tak samo jak uczestnictwo w systemie przynajmniej przez kilka lub kilkanaście lat. To zupełnie inna koncepcja niż domyślny zapis, który pojawił się w propozycji Mateusza Morawieckiego. Według niej pracownik był zapisywany do programu, ale mógł się z niego wypisać w ciągu trzech miesięcy. –– mówi Wojewódka. Argumentuje, że dobrowolność łączona np. z ulgami podatkowymi się nie sprawdziła, tym bardziej że takie zachęty służą tylko najbogatszym. Natomiast doświadczenia z pracowniczymi programami emerytalnymi pokazują, że tam, gdzie pieniądze były odkładane kilkanaście lat, pracownicy dostrzegali korzyści z dodatkowego oszczędzania. – – mówi Wojewódka. Podkreśla, że to jego pomysł i jeszcze nie jest przesądzone, czy stanie się on rekomendacją.
Obecnie system emerytalny składa się z przymusowego I filaru w ZUS, przymusowego II w OFE lub ZUS oraz dobrowolnego trzeciego, w którym są pracownicze programy emerytalne oraz indywidualne konta IKE i IKZE. Pomysł prezesa Wojewódki oznacza, że ubezpieczenia pracownicze przestałyby być dobrowolne, czyli przypominałyby dotychczasowy II filar.
Zwolennikiem tego pomysłu nie jest szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. – – podkreśla Borys w rozmowie z nami. Choć z drugiej strony dopuszcza dyskusję w sprawie wysokości składki.
Pomysł wiceszefa ZUS na pewno zwiększyłby emerytury, budzi jednak wiele wątpliwości. Pierwsza: podniesienie składki na ubezpieczenie emerytalne o obowiązkowy 1 pkt proc., który płaciliby pracodawcy, jest zwiększeniem klina podatkowego i pozapłacowych kosztów pracy. To może mieć wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstw. Jakub Borowski, ekonomista Credit Agricole, mówi, że przedsiębiorcy raczej nie przerzucą tego dodatkowego kosztu na pracowników, np. obniżając im płace. – – mówi ekonomista.
Przedsiębiorcy raczej nie wrzucą też tego kosztu w ceny. W czasach deflacji byłoby to jak strzał w stopę. Borowski mówi, że jedyne, co mogliby zrobić, to obniżyć własne marże. I w niektórych branżach, zwłaszcza tych żyjących z eksportu, da się to zrobić. – – mówi Borowski.
Według niego lepszym wariantem byłoby wspieranie dobrowolnego oszczędzania na emeryturę w formie III filaru, choćby w takiej, jaką proponował wicepremier Morawiecki. – – mówi ekspert.
Ekonomista zwraca uwagę, że podwyższając obowiązkową składkę i kierując jej część do pracowniczych programów emerytalnych, państwo będzie wspierać rynek kapitałowy, choć nie w taki sposób, jak działo się to w przypadku otwartych funduszy emerytalnych. Na ten dodatkowy zastrzyk liczą przedstawiciele rynku.
– mówi Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. Jego zdaniem trudno byłoby to uzyskać w formie dobrowolnej ze względu właśnie na niechęć do długoterminowego oszczędzania, co jest spowodowane i zaszłościami historycznymi (oszczędzanie rzadko się opłacało), i relatywnie niskimi dochodami.
Prezes IDM zastrzega, że jest jeszcze za wcześnie na szczegółową recenzję pomysłów ZUS. Bo nie wiadomo, jak przedsiębiorcy zareagują na wzrost kosztów wynikający z większej składki. – mówi.