Dziennik Gazeta Prawana logo

Współczesne niewolnice, czyli polskie opiekunki niemieckich emerytów

13 lipca 2019, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Opiekunka osób starszych
Opiekunka osób starszych/Shutterstock
Nawet dokładnie nie wiadomo, ile ich jest. Kobiet, które wyjechały, by opiekować się starcami w krajach Europy Zachodniej. Eksperci coraz częściej mówią, że to współczesne niewolnice. Bez żadnych praw

Magda ze Śląska pojechała na swoją pierwszą „sztelę” (stelle – miejsce, praca) w ubiegłym roku. Potrzebowała pieniędzy: była bez roboty, komornik pukał do drzwi, opieka wstrzymała zasiłki na dziecko. Biegła do urzędu pracy, żeby wziąć cokolwiek, kiedy w oczy wpadła jej reklama: że jest legalna praca w Niemczech dla opiekunek seniorów. Ubezpieczenie, darmowe utrzymanie i dojazd, zarobki do 2 tys. euro miesięcznie. Weszła do agencji pośrednictwa i podpisała umowę. Dali jej dwie godziny, żeby załatwiła niezbędne sprawy i spakowała torbę.

Wkrótce była w niemieckim miasteczku, gdzie czekała na nią Helga. – – wspomina Magda. I dodaje, że nie rozumie, jak można było wysłać tak niedoświadczoną osobę jak ona do tak trudnego przypadku. – – wspomina kobieta.

***

Paulina z Katowic wyjechała do pracy w Niemczech po raz pierwszy, gdy miała 20 lat. – – wspomina. Namówiła ją koleżanka ze studiów, która zachwalała, że to łatwy sposób na „dużą kasę”. – – zauważa Paulina. Do pracy brali nawet tych, którzy w ogóle nie znali języka. – – mówi. Wystarczyło przyjść na rozmowę kwalifikacyjną w biurze. – – wspomina Paulina.

Niemieckie media – jeśli już mówią o zagranicznych opiekunkach – lubią używać określeń typu perły czy skarby. Zdając sobie sprawę, że bez pomocy pracownic zza wschodniej granicy system opieki szybko by się zawalił

Za pierwszym razem Paulina trafiła do kobiety z alzheimerem, demencją oraz parkinsonem. Wysłała ją jedna z największych polskich firm pośrednictwa pracy dla opiekunek. – – opowiada Paulina. Firma zapewniła jej nocleg – w domu, miała własny pokój, wi-fi. Zadanie wydawało się proste: miała opiekować się staruszką, z dwoma godzinami przerwy w ciągu dnia. Ale była jeszcze noc, a wtedy podopieczna szalała, chciała uciekać, rzucała przedmiotami. W nocy Paulina nie mogła spać, w dzień miała tylko 120 minut przerwy, organizm się buntował. Jak dziś mówi, gdyby była świadoma stanu podopiecznej i wymagań, które jej będą stawiane, nigdy by się nie zdecydowała na tę pracę.

Firmy pośredniczące w zatrudnianiu opiekunek winny poinformować o stanie podopiecznych i ich wymaganiach. Zazwyczaj tego nie robią. – – mówi Paulina.

Spośród osób, które jechały razem z nią pracować jako opiekunki w Niemczech, była najmłodsza. Większość kobiet jest w wieku 45–55 lat.

***

Doktor Adam Rogalewski naukowo zajmuje się opiekunkami, pięć lat spędził w Szwajcarii, napisał pracę o ich strajku w tym kraju. Ale, po pierwsze, rynek szwajcarski jest mniejszy i Polek jeździ tam niewiele. Po drugie, tamtejsze prawo reguluje – w przeciwieństwie do niemieckiego i naszego – także pracę opiekunek. Zrównując je z innymi zawodami pod względem czasu pracy, prawa do wypoczynku, urlopu, stawek godzinowych etc. Kobiety, które jadą pracować nad Renem, zazwyczaj są zatrudniane przez polskie agencje pośrednictwa, które podnajmują je niemieckim agencjom, a te z kolei oferują konkretnym klientom. Niemieckiej agencji nie interesuje, jaką umowę podpisała Polka z polską firmą. Tym bardziej niemiecka rodzina nie jest zainteresowana tym, aby troszczyć się, czy opiekunka się czasem nie przepracowuje. – Oni chcieliby, oprócz opiekunki na 24 godziny na dobę, mieć także sprzątaczkę, kucharkę, ogrodniczkę, szofera i panią do towarzystwa – mówi dr Rogalewski.

I polskie firmy chętnie w te oczekiwania się wpisują. DGP dysponuje umowami, jakie muszą podpisywać kobiety wyjeżdżające do pracy z jednej z największych polskich agencji wysyłających opiekunki do pracy z seniorami. Zapewniają w niej, że dysponują odpowiednią wiedzą oraz siłami fizycznymi, aby sprostać zleceniu. Polega ono nie tylko na opiece nad seniorem, lecz także na świadczeniu usług związanych ze sprzątaniem, gotowaniem, pracami w ogrodzie, transportem, opieką nad zwierzętami domowymi etc. Oraz na reklamowaniu (przez 8 godzin miesięcznie) zleceniodawcy, czyli agencji, zachwalaniem jej usług przed niemieckimi instytucjami. Wynagrodzenie przysługuje za wykonanie całości usługi, nie za czas jej poświęcony. Stoi w nich jeszcze, że cała odpowiedzialność za życie i zdrowie podopiecznego spada na opiekunkę i może jej grozić odpowiedzialność karna. Kary finansowe mogą na nią spaść za inne „przestępstwa” – jak opuszczenie miejsca pracy, niepochlebne wyrażanie się o zleceniodawcy albo gdy rodzina podopiecznego będzie niezadowolona.

***


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj