– mówi w rozmowie z DGP wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu Irena Lebiedzińska.
W całym powiecie opolskim mieszka – łącznie z dziećmi – ponad 250 tys. osób, z których aż 93 tys. ma założone teczki z historią ich bezrobocia. W innych powiatach bywa jeszcze gorzej. –– przyznaje dyrektor PUP w Kwidzynie Jerzy Bartnicki. Wśród osób zarejestrowanych po raz pierwszy jest bardzo wielu młodych. –– ocenia Irena Lebiedzińska, zaznaczając, że rejestracja w urzędzie pracy umożliwia odbycie takiego stażu.
ZOBACZ TEŻ: Ani pracownicy, ani pracodawcy. Fala fikcyjnych samozatrudnionych na rynku pracy>>>
– – uważa prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem prof. Czapińskiego bezrobocie związane z trudnościami przy poszukiwaniu pierwszej pracy nie wpływa szczególnie źle na psychikę młodych osób. – – podkreśla nasz rozmówca. Według niego nawet jeśli po jakimś czasie odzyskują etat, fakt trafienia na bezrobocie odbija się bardzo silnie na ich społecznym funkcjonowaniu, osłabiając m.in. wiarę w siebie.
–– twierdzi dr hab. Marek Rymsza, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród bezrobotnych – także tych, którzy rejestrują się po raz pierwszy – dużo jest również osób, które nie są zainteresowane legalnym zatrudnieniem, ponieważ mają zajęcie w szarej strefie. Status bezrobotnego jest im potrzebny tylko po to, aby uzyskać dostęp do bezpłatnej służby zdrowia albo otrzymać zasiłek z pomocy społecznej.
–– ocenia dr Krzysztof Kosy, psycholog biznesu z Uniwersytetu Warszawskiego. Mimo to liczba 8,8 mln osób, które doznały bezrobocia, niekoniecznie reprezentuje pełnię zjawiska. Przecież nie wszyscy pozbawieni zatrudnienia rejestrują się w pośredniakach. Jednym nie pozwala na to ambicja. Inni uważają, że wizyta w pośredniaku to strata czasu, ponieważ nie znajdą tam dla siebie odpowiedniego etatu. Ponadto dużo osób w poszukiwaniu zajęcia zamiast do urzędu pracy udało się za granicę, zwłaszcza po 2004 r., gdy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej.
Brak pracy przez dłuższy czas to prosta droga do biedy. Potwierdzają to liczne badania GUS. Według nich w 2013 r. wśród gospodarstw domowych, w których skład wchodziła przynajmniej jedna osoba bezrobotna, 14 proc. było zagrożonych skrajnym ubóstwem, czyli dwa razy więcej, niż wynosiła średnia dla całego kraju. A gdy stałego zajęcia nie miały przynajmniej dwie osoby, skrajna bieda gościła w co trzecim gospodarstwie.