Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawie 3 miliony Polaków w skrajnej nędzy. Alarmujące dane GUS

17 czerwca 2015, 07:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bezdomne biedne dziecko
Bezdomne biedne dziecko/Shutterstock
Spada bezrobocie, rośnie zatrudnienie, ale skrajnej biedy nie ubywa.

Skąd ta nędza? – patrząc na pozytywne dane gospodarcze, nie sposób nie postawić sobie tego pytania. W ubiegłym roku produkt krajowy brutto zwiększył się o 3,4 proc. Tempo wzrostu gospodarczego było więc dwukrotnie szybsze niż w roku poprzednim. Nie ograniczyło to jednak biedy występującej w naszym kraju. Według najnowszych danych GUS w 2014 r. w skrajnym ubóstwie żyło 7,4 proc. osób (2,8 mln) egzystujących w gospodarstwach domowych. To tyle samo, ile w roku poprzednim. Ich wydatki były mniejsze od minimum egzystencji ustalanego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. Obejmują one tylko kwoty pozwalające na skromne wyżywienie i utrzymanie bardzo małego mieszkania. Ale nie ma wśród nich na przykład wydatków związanych z komunikacją i kulturą. W ubiegłym roku takie minimum dla jednoosobowego gospodarstwa wynosiło zaledwie 540 zł, a czteroosobowego (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci) 1458 zł.

Ekspertów nie zaskakuje jednak to, że mimo przyspieszenia wzrostu gospodarczego biednych ludzi nie ubyło. – – ocenia prof. Henryk Domański, socjolog z PAN.

Z danych GUS wynika, że skrajnym ubóstwem zagrożone są przede wszystkim osoby bezrobotne oraz ich rodziny. Tymczasem – paradoksalnie – w ubiegłym roku bezrobocie spadało. W grudniu 2014 r. było o 333 tys. osób mniejsze niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Równocześnie liczba osób pracujących w gospodarce zwiększyła się o 156 tys.

– twierdzi prof. Jolanta Grotowska-Leder, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. Według dostępnych danych GUS w 2013 r. tylko na umowach-zleceniach lub umowach o dzieło pracowało 1,4 mln osób, a zarobki 1,3 mln pracowników nie przekraczały płacy minimalnej.

Mimo tego przeciętne wynagrodzenie także wzrosło. Na przykład w przedsiębiorstwach zatrudniających ponad 9 osób było w ubiegłym roku realnie (po uwzględnieniu inflacji) o 3,7 proc. wyższe niż w roku poprzednim. – – wyjaśnia prof. Ewa Leś, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że ci, którzy mało zarabiają, jeśli skorzystali z podwyżek, to często w mniejszym stopniu ze względu na m.in. niski poziom wykształcenia albo zawód, który wykonują. Bo wykształcenie ma korzystny wpływ na poziom dochodów, choć nie zawsze – w skrajnym ubóstwie w gospodarstwach domowych żyło w ubiegłym roku 0,9 proc. osób z dyplomem wyższej uczelni.

Biedy jest stosunkowo dużo także z innego powodu. – – ocenia dr Waldemar Urbanik, rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj