Nowe rurociągi będą kosztowne, a ich budowa zajmie lata
Nowe rurociągi mogą okazać się jedynym sposobem na zmniejszenie podatności krajów Zatoki Perskiej na zakłócenia w cieśninie Ormuz, lecz projekty te byłyby kosztowne i złożone politycznie, a ich realizacja zajęłaby lata - ostrzegł dziennik.
W ubiegłym roku przez cieśninę Ormuz transportowano średnio 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. Iran, Irak, Kuwejt, Katar i Bahrajn, wykorzystują cieśninę do eksportu zdecydowanej większości swoich produktów naftowych. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą cząstkę swojego eksportu kierować przez Morze Czerwone lub Zatokę Omańską, omijając tym samym cieśninę Ormuz. Jednak eksport tymi trasami stanowi zaledwie kilka procent normalnego poziomu.
Kraje Zatowi Perskiej nie chcą być zakładnikami
Jak zauważył emiracki dziennik „National”, wobec blokady cieśniny oraz irańskich żądań płacenia myta przez statki pokonujące Ormuz „wszystkie kraje Zatoki Perskiej potrzebują alternatyw, aby nie dało się traktować ich jako zakładników”.
„Washington Post” podkreślił, że zapewnienie tras zastępczych dla zaledwie połowy eksportowanej ropy wymagałoby stworzenia sieci rurociągów, obejmujących wiele krajów i nowych terminali eksportowych. Koszty prawdopodobnie sięgałyby 100 mld dolarów w dłuższej perspektywie. Lecz dzięki ich budowie spadłaby waga cieśniny Ormuz jako punktu, za pomocą którego można grozić globalnymi wstrząsami całemu światu.