Od 2018 r. sklepy będą pobierały 20 gr od każdej plastikowej siatki. Środki z tej opłaty recyklingowej miały pomóc chronić środowisko. Okazuje się jednak, że pomogą też chronić finanse publiczne.

Sprzedawcy będą musieli bowiem wpłacać do urzędu skarbowego VAT od każdej torebki. Tak przynajmniej uważa Ministerstwo Finansów. Poinformowało o tym w odpowiedzi na pytanie DGP. A to oznacza, że klienci zapłacą za foliówki 25, a nie 20 gr.

W 2018 r. budżet może wzbogacić się z tego tytułu o ćwierć miliarda złotych. To podatek wyliczony od ponad 1,1 mld zł z tytułu opłaty recyklingowej, czyli kwoty oszacowanej przez Ministerstwo Środowiska na 2019 r.

Po raz pierwszy przedsiębiorcy wpłacą zebrane od klientów pieniądze za torebki dopiero w 2019 r., ale z VAT będą musieli rozliczyć się z fiskusem na bieżąco, już w trakcie 2018 r.

VAT od foliówek to przykład nadmiernego fiskalizmu państwa – komentuje Mariusz Korzeb, ekspert Pracodawców RP. Podkreśla, że wartość doliczonego podatku obciąży ostatecznie konsumenta, czyli klientów. Tymczasem wystarczająco dużym kosztem będzie już dla nich sama opłata recyklingowa.

Z wykładnią MF nie zgadzają się także inni eksperci. Podkreślają, że przedsiębiorca, naliczając opłatę recyklingową, jest niejako inkasentem.

Pobiera ją od konsumenta i odprowadza do budżetu państwa. Nie powinien więc doliczać VAT do opłaty i odprowadzać go do urzędu skarbowego – uważa Marek Kwietko-Bębnowski, doradca podatkowy.

Zdaniem ekspertów systemowo problem będzie jeszcze większy, gdy sklep wyda klientowi darmową torebkę, pobierając tylko opłatę recyklingową. Wówczas VAT będzie jedynie od samej opłaty.

Ministerstwo Finansów nie ma jednak wątpliwości, że do opłaty recyklingowej trzeba będzie doliczać podatek od towarów i usług. I tak wyjaśniło w odpowiedzi dla redakcji DGP. Dobrą informacją dla przedsiębiorców jest jedynie ta, że samą opłatę (bez VAT) będą mogli odliczyć od swojego przychodu podatkowego.

Z tym że – jak tłumaczy MF – zrobią to dopiero z chwilą wniesienia jej do budżetu państwa.