Dziennik Gazeta Prawana logo

Błędy zarządu czy zwykły pech? Zakłady Mięsne Henryk Kania na krawędzi upadku

20 czerwca 2019, 11:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mięso na półkach w sklepie
Mięso na półkach w sklepie/Shutterstock
Gdyby próbować zobrazować stan, w jakim znalazły się Zakłady Mięsne Henryk Kania, to najlepszym określeniem jest drift. Jak samochód pędzący po śliskiej drodze spółka weszła w ostry wiraż i teraz dzierżący stery będą musieli wykazać się nie lada umiejętnościami, by wyprowadzić ją na prostą

Wiesz, że droga może być oblodzona, dopuszczasz myśl, że ścinanie zakrętu jest ryzykowne, ale kusi cię, by zaciągnąć ręczny i na pełnej prędkości przelecieć przez niego bokiem. Trochę adrenaliny, a i do celu można szybciej dojechać. Chyba że popełni się błąd.

Wszystkie światła na Kanię

Strajk ukraińskich pracowników w Polsce nie zdarza się często. Owszem, znalazłyby się przykłady łamania praw pracowniczych czy zmuszania ich do pracy na czarno – ale trudno wymienić masowe protesty Ukraińców, którymi na dodatek zainteresowałyby się media. A na przełomie maja i czerwca do takiej akcji doszło. I to nie byle gdzie, bo w Zakładach Mięsnych Henryk Kania z Pszczyny. To jedna z bardziej rozpoznawalnych marek polskich wędlin, zarazem jeden z największych zakładów produkcyjnych w branży z rocznymi obrotami przekraczającymi miliard złotych. A tu nagle informacja, że około stu Ukraińców żąda wypłaty zaległych pensji, i to aż za dwa miesiące – kwiecień i maj.

Strajk momentalnie przyciąga uwagę mediów, również tych, które na co dzień nie zajmują się branżą spożywczą ani giełdą, na której są notowane akcje ZM Kania. Bo, po pierwsze, wybuchł w czasach, gdy firmy skarżą się na brak rąk do pracy, a ekonomiści zastanawiają się, jak duże może być tempo wzrostu płac, a nie ich spadku. A po drugie, dzieje się w firmie, którą zna każdy, kto robi zakupy w dużych sieciach handlowych, zwłaszcza w Biedronce. Padają pytania: jak to możliwe, że przedsiębiorca o takiej marce i pozycji nie płaci ludziom?

Jak zawsze w takich przypadkach zaczyna się informacyjny ping-pong: ZM Kania twierdzą, że to nie jest ich wina, a agencji pracy, która zatrudnia Ukraińców. Że to kwestia rozliczeń między dwiema firmami i o wykorzystywaniu cudzoziemców nie ma mowy. A agencja, New Work Poland, odbija piłeczkę, informując, że ZM Kania od dłuższego czasu mają problem z regularnym płaceniem należności. – – mówi nam Volodomyr Storozh, wiceprezes New Work Poland.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj