Wprowadzenie kwestii zadośćuczynienia za straty z II wojny światowej do agendy relacji polsko-niemieckich to niewątpliwie sukces naszej dyplomacji. Oficjalnie przedstawiciele rządu w Berlinie, w tym minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock, mówią, że temat reparacji jest zamknięty. Ale to nie oznacza, że dotyczy to wszelkiej formy zadośćuczynienia. Przez ostatnie siedem lat rządów PiS nie usłyszeliśmy propozycji: siądźmy, porozmawiajmy. Punkt nacisku jest położony na to, by kwestie reparacji wykorzystać do wewnętrznej walki politycznej w Polsce, a nie by osiągnąć coś konkretnego - mówił w niedawnym wywiadzie dla DGP Dietmar Nietan, wieloletni poseł SPD i koordynator MSZ ds. niemiecko-polskiej współpracy międzyspołecznej. Ale między wierszami można w tym wywiadzie jasno wyczytać, że w Berlinie jest gotowość do wykonania jakichś gestów w stronę Warszawy, tylko musimy zacząć o nich rozmawiać.

Polska i Niemcy jak sąsiedzi w bloku

Sytuację, którą stworzył polski rząd w relacji ze swoim niemieckim odpowiednikiem, można porównać do dwóch sąsiadów w bloku, którzy od lat mają skomplikowane relacje. I teraz jeden z nich kupił sobie nową miotłę. Jak go ten sąsiad z dołu nieco irytuje, to wali kijem od szczotki w podłogę. Niby nic wielkiego, ale to sąsiada z dołu siłą rzeczy musi męczyć.
Reklama