– Wstępne opracowania pokazały, że wzrost PKB z tytułu uwzględnienia działalności nielegalnej w rachunkach narodowych nie przekroczy 1 proc. – twierdzi Witold Marek Woźniak, dyrektor departamentu informacji GUS.

Reklama

Przeliczając to na konkretne kwoty, oznacza to, że nielegalna działalność nad Wisłą przynosi średnio każdego roku ok. 16 mld zł. Bo szacowana wielkość produktu krajowego brutto na ten rok to ponad 1,69 bln zł.

Na to, że nielegalna gospodarka warta jest według GUS właśnie tyle, wskazują inne szacunki urzędu. I tak na przykład w 2010 roku według wyliczeń analityków GUS prostytucja, narkotyki i przemyt były warte 1,17 proc. PKB – czyli 16,6 mld zł. Dla wcześniejszych lat GUS wyliczał ją na 0,98–1,31 proc. PKB.

Piotr Niemczyk, prezes spółki zajmującej się informacją gospodarczą, trochę powątpiewa w te szacunki. W jego opinii te 16 mld zł z nielegalnych źródeł to dużo w porównaniu z wielkością szarej strefy – czyli działalności legalnej, ale nieujawnionej. Sam GUS ocenia jej wielkość na 13–14 proc. PKB.

Ekonomiści zwracają uwagę, że zwiększenie PKB o dochody z nierządu czy handlu i produkcji narkotyków to dobra wiadomość dla rządu, który zamierza zmniejszyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB w przyszłym roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polski PKB byłby chudszy bez nielegalnej gospodarki >>>