Dziennik Gazeta Prawana logo

Balcerowicz ma rację. Rząd Tuska przeje składki z OFE

11 lutego 2011, 06:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Leszek Balcerowicz miał rację: pieniądze z obniżonej składki do OFE mogą nie zmniejszyć zadłużenia państwa, ale zostaną skonsumowane. Resort pracy chce przeznaczyć część na zasiłki.

Pieniądze, które zostaną w budżecie po obniżce składki do OFE, nie pójdą, jak deklarował rząd, wyłącznie na redukcję długu publicznego. Część – ponad 1 mld zł – może zostać skonsumowana.

Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, zapowiada w rozmowie z „DGP”, że od listopada wzrośnie kryterium dochodowe uprawniające do zasiłków na dzieci. Dzięki temu otrzyma je więcej rodzin. Pieniądze na zasiłki poszłyby z obciętej składki do OFE.

– Nie możemy marnować pieniędzy z budżetu. Dlatego tak mi zależy na ograniczeniu przelewów do OFE, które drenują budżet. Lepiej przeznaczyć je na politykę rodzinną – mówi Jolanta Fedak. Jest w tej kwestii pewna wsparcia ministra finansów. Ale Jacek Rostowski mówi „DGP”, że reforma OFE ma ograniczać dług, a nie zwiększać wydatki.

Ekonomiści z prof. Leszkiem Balcerowiczem od dwóch miesięcy ostrzegają: pieniądze, które nie trafią do funduszy, nie obniżą naszego zadłużenia, ale sfinansują bieżącą konsumpcję. Pierwszy sygnał, potwierdzający te obawy dotarł z resortu pracy w ubiegłym miesiącu. Ministerstwo wycofało się z reformy systemu rentowego (o czym pisaliśmy 24 stycznia). Nie będzie dostosowania rent do wysokości emerytur, przez co ZUS nie zaoszczędzi do 2020 roku 11,5 mld zł.

Kolejny ruch to zapowiadane podwyższenie kryterium dochodowego. Fedak tłumaczy swój pomysł malejącą liczbą dzieci otrzymujących zasiłki, które zostały zamrożone od 2004 roku. Ministerstwo już w 2009 roku planowało podniesienie kryterium i świadczń. Miało to kosztować 1,9 – 2,3 mld zł rocznie. Ale z badań Anny Kurowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że nawet 8 proc. świadczeń trafia do 20 proc. najbogatszych gospodarstw domowych.

– Lepszym rozwiązaniem niż podnoszenie kryteriów byłaby taka modyfikacja systemu, aby zachęcał do aktywności i podwyższania własnych dochodów. Pomoc państwa nie powinna koncentrować się na zasiłkach, ale na zapewnieniu dostępu do tanich usług – mówi Anna Kurowska.

Nawet zwolennicy wyższych kryteriów dochodowych, jak dr Marek Rymsza z UW, twierdzą, że pieniądze na ten cel nie powinny pochodzić z OFE.

Propozycje minister Fedak nijak się mają do uzdrawiania finansów publicznych. – To populistyczna i krótkowzroczna polityka – kwituje je Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR, członek Rady Monitorującej „DGP”.

Jeśli rząd na bieżącą konsumpcję wyda pieniądze, które nie trafią do OFE, wzrosną i jawny dług publiczny, i dług ukryty w ZUS. To droga do niewypłacalności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj