Tak dużą liczbę zgonów jak tę odnotowaną w 2017 r. Główny Urząd Statystyczny przewidywał w swojej prognozie dopiero w 2029 r.
Liczba zmarłych zwiększyła się w ubiegłym roku o prawie 4 proc. – Za 1–2 proc. wzrostu odpowiada starzenie się społeczeństwa – tłumaczy prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego. W wiek ponad 70 lat wchodzą liczne roczniki z powojennego wyżu demograficznego. Dlaczego przypadków śmierci było więcej, niż wynikałoby ze zmiany struktury demograficznej?
– – twierdzi prof. Bogdan Wojtyniak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH.
Mogła też wzrosnąć liczba zgonów z powodu powikłań związanych z grypą. – – zauważa prof. Lidia Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka do spraw Grypy. Bo, jak wyjaśnia, jeżeli ktoś miał na przykład powikłania kardiologiczne po grypie i umarł, to w karcie zgonu jako powód wskazano niewydolność krążenia.
– e – uważa prof. Szukalski.
Dokładne dane na ten temat GUS opublikuje pod koniec marca. Gdyby faktycznie doszło do spadku długości życia, byłby to dopiero czwarty taki przypadek od początku transformacji (poprzednio zdarzało się to w 1991, 1999 i 2015 r.). Obecnie przeciętne życie mężczyzny jest o ponad 7 lat dłuższe niż na początku lat 90., a kobiety o ponad 6 lat.
Spadek statystycznej długości życia Polaków jest korzystny dla osób wybierających się na emeryturę. Ci, którzy będą na nią przechodzić od 1 kwietnia (po opublikowaniu przez GUS nowych tablic średniego dalszego trwania życia), mogą uzyskać większe świadczenia. Bowiem im mniejsza długość życia, tym wyższa emerytura. Świadczenie wylicza się, dzieląc zebrane przez nas składki przez średni oczekiwany czas do śmierci. Statystyczne skrócenie trwania życia o dwa miesiące podwyższy przeciętną miesięczną emeryturę o ok. 20 zł w przypadku mężczyzn i o ok. 5 zł w przypadku kobiet – wynika z szacunków DGP.