Firma GetBack, która dzięki dużym zakupom pakietów wierzytelności miała się stać liderem naszego rynku, stoi na granicy bankructwa. Sprawiła też problemy konkurentom. Akcje innych spółek z branży poszły w dół (podobnie jak właściwie cała warszawska giełda). Spadły też notowania ich obligacji. W efekcie windykatorom trudniej pozyskiwać fundusze na kolejne zakupy portfeli wierzytelności.

Cena akcji Kruka, lidera rynku windykacji w Polsce, w pierwszej połowie lipca spadła do najniższego poziomu od ponad dwóch lat. Wtedy firma zapowiedziała „przegląd opcji strategicznych”. Jedną z nich miało być pozyskanie międzynarodowego partnera finansowego. Równocześnie jednak Piotr Krupa, twórca spółki, deklarował, że nie zamierza z niej wychodzić. Deklaracja Kruka poskutkowała wyraźnym wzrostem notowań. W ostatnich dniach kurs jest jednak niewiele powyżej tego sprzed informacji o przeglądzie opcji.

W przypadku Bestu wahania kursu akcji są mniejsze. Ale za to wyraźnie potaniały niektóre serie obligacji spółki notowane na giełdowym rynku Catalyst. Papiery, które mają być wykupione we wrześniu 2021 r., na początku roku wyceniane na 98–99 proc. wartości nominalnej, mają bieżący kurs nieco ponad 90 proc. nominału. Podobnie jest z tymi, których termin wykupu przypada we wrześniu 2022 r. (na przełomie czerwca i lipca kurs był jeszcze niższy). W ubiegłym tygodniu Best ogłosił, że wstrzymuje się z plasowaniem nowych emisji. "Decyzja ta wynika z bieżącej sytuacji rynkowej – mamy zabezpieczone finansowanie na długoterminową działalność, stąd nie ma potrzeby korzystania z publicznych emisji obligacji. Jednocześnie podkreślamy, że zabezpieczyliśmy płynność finansową spółki, a planowane spłaty obligacji będą realizowane zgodnie z harmonogramem – tak jak dotychczas. Będziemy obserwować rynek i nie wykluczamy powrotu na rynek obligacji detalicznych w przyszłości" – wyjaśniała firma.

Nie uważam, że w branży dzieje się coś złego. To, co ma miejsce z GetBackiem, mogło się stać w każdym innym przemyśle. Nie ma kryzysu branży windykacyjnej, ale jest kryzys rynku finansowego. Jako branża mamy problem z finansowaniem. Ale to znowu dotyczy nie tylko windykacji. Rynek długu korporacyjnego w zasadzie zamarł – tłumaczy DGP Krzysztof Borusowski, prezes Bestu. Zwraca uwagę na dodatkowy czynnik: – Do bieżącego poziomu finansowania dostosowaliśmy inwestycje. Ale ich ograniczenie wynika też z tego, w jakim momencie cyklu koniunkturalnego obecnie jesteśmy. Mamy do czynienia ze szczytem koniunktury. W chwili obecnej skupiliśmy się więc na „uruchomieniu” portfeli, aby one zaczęły pracować, zanim wejdziemy w spowolnienie gospodarcze.

Nie oznacza to, że branża w ogóle wstrzymuje się z zakupami. – Od początku roku jesteśmy bardziej skuteczni w przetargach na portfele w Polsce. Drugie półrocze powinno przynieść więcej inwestycji również za granicą. Wzmacniamy się także operacyjnie. Coraz efektywniej obsługujemy portfele nabyte w krajach o dłuższej historii działalności, ale także we Włoszech i w Hiszpanii – komentował wyniki Kruka za I półrocze Piotr Krupa.

Kilka dni temu firma pochwaliła się zawarciem umowy na zakup wierzytelności wartych nominalnie 1,3 mld zł od jednego z włoskich banków. W lipcu kupiła pakiet wart nominalnie nieco ponad miliard złotych od hiszpańskiej firmy należącej do grupy Carrefour. Pod koniec sierpnia Kruk informował o wygranej w przetargu rozpisanym przez jeden z największych krajowych banków na wierzytelności detaliczne i wobec małych i średnich firm o łącznej wartości nominalnej niemal pół miliarda złotych. Komunikatu o finalnej umowie jak dotąd nie było.

Wyceny wierzytelności są wciąż na wysokim poziomie pomimo istotnego spadku związanego z wypadnięciem GetBacku z procesów zakupowych. Ten spadek w mojej ocenie nie uwzględnia jeszcze obecnego stadium cyklu koniunktury. We wzrostowej fazie cyklu zazwyczaj znacznie polepsza się sytuacja finansowa naszych klientów – płacą oni częściej, szybciej i więcej. Wyceny dokonywane na takiej podstawie mogą być istotnie zawyżone w stosunku do wycen w okresie spowolnienia gospodarczego. Obserwujemy już kilkunastoprocentowy spadek cen w stosunku do ub.r., przede wszystkim z powodu nieobecności GetBacku. Jednakże część przetargów nie jest zamykanych, bo sprzedający jeszcze się nie przyzwyczaili do obecnego poziomu cen – wskazuje Krzysztof Borusowski.