Początek roku upłynie pod znakiem podwyżek rat kredytów. To wina międzybankowej stawki WIBOR, czyli stopy procentowej, po której banki udzielają sobie pożyczek. Rośnie od kilku miesięcy. A to od niej zależy oprocentowanie złotowych kredytów hipotecznych, kredytów dla firm i części kredytów samochodowych. Tylko od końca września trzymiesięczny WIBOR wzrósł aż o 0,43 pkt proc., a dwa dni temu przekroczył na chwilę granicę 5 proc. Teraz jest 0,5 pkt proc. wyższy niż główna stopa ustalana przez RPP. Podobną sytuację mieliśmy w najostrzejszej fazie kryzysu 2008 – 2009, kiedy stawka trzymiesięcznego WIBOR była wyższa od głównej stopy procentowej o 0,8 – 0,9 pkt.

Analitycy tak duży skok tłumaczą rosnącym niepokojem na rynkach finansowych, wywołanym m.in. problemami państw strefy euro i Węgier. – Banki, nie wiedząc, co się stanie, boją się pożyczać sobie pieniądze. A te, które na to się decydują, naliczają premię za ryzyko – mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance. – W efekcie rośnie WIBOR. A to przekłada się na wysokość rat kredytów mieszkaniowych.

Dostajemy po kieszeni

Z wyliczeń Home Broker i Open Finance wynika, że klienci, którzy rok temu zaciągnęli 300 tys. zł kredytu hipotecznego na 30 lat, zapłacą teraz o 196 zł więcej niż przy podpisywaniu umowy kredytowej, z czego ok. 50 zł to wynik skoku WIBOR w IV kwartale 2011 r. W sumie rata takiego kredytu wynosi 1894 zł.

Wzrost raty w złotych jest niewiele mniejszy niż kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich na tę samą kwotę. Z wyliczeń Open Finance wynika, że przez rok rata wzrosła o 216 zł – do 1529 zł. Na tę podwyżkę wpływ miał zwłaszcza spadek wartości złotego do franka. Trzymiesięczny LIBOR dla franka, czyli stopa międzybankowa, wynosi 0,05 proc., co oznacza, że w ciągu IV kwartału wzrosła tylko o 0,02 pkt proc.

W sumie za niepokój na rynkach walutowych w najbliższych miesiącach zapłaci ponad 1,6 mld kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty na mieszkania. Do tego trzeba również doliczyć rzeszę spłacających zadłużenie z tytułu pożyczek konsumpcyjnych ze zmienną stopą oprocentowania, a także firm, które zaciągnęły kredyty inwestycyjne. – Na szczęście podwyżka nie dotyczy osób, które mają krótkoterminowe kredyty samochodowe, bo te spłacane są według stałej stopy procentowej – dodaje Mirosław Budzicki z departamentu skarbu PKO BP.

Podwyżka WIBOR nie wszystkich spłacających kredyty w złotych uderzy w tym samym czasie i z jednakową mocą. Nie wszystkie banki aktualizują WIBOR co kwartał. Co sześć miesięcy aktualizują stopę Pekao Bank Hipoteczny, ING i BOŚ, a BGŻ robi to nawet raz na rok.

Dziś trudno przewidzieć, kiedy WIBOR zacznie spadać. Zależeć to będzie nie tylko od kondycji banków i polskiej gospodarki, ale głównie od sytuacji na światowych rynkach.

Stawki szybko nie spadną

– Nie można wykluczyć, że wysoki WIBOR utrzyma się jeszcze kilka miesięcy – mówi Budzicki. – W takim przypadku skutki dla kredytobiorców mogą być odczuwalne jeszcze długo.

Remedium dla rosnącego WIBOR może być obniżka stóp procentowych, ale przy obecnym poziomie inflacji i stosunkowo wysokim wzroście PKB na to się nie zapowiada. Natomiast podjęcie pewnych kroków w sprawie przywrócenia płynności na rynku międzybankowym zapowiada Komisja Nadzoru Finansowego, która uważa, że w Polsce nie ma powodów, by banki nie pożyczały sobie pieniędzy. Jednak od tej deklaracji do faktycznej obniżki WIBOR może upłynąć kilka tygodni.


DGP przypomina

Co zmieniła rekomendacja S

Od 1 stycznia obowiązuje nowelizacja rekomendacji S, wydana przez KNF. Zobowiązuje ona instytucje finansowe do bardziej restrykcyjnego badania zdolności kredytowej klientów.

Banki będą wyliczały zdolność kredytową tak, jakby klient zadłużał się na 25 lat. To duża zmiana, bo do tej pory liczona była nawet na 30 czy 40 lat.

Łączna wartość wszystkich rat zarabiającego średnią krajową klienta nie będzie mogła przekroczyć 42 proc. jego miesięcznych dochodów. Do tej pory było to 50 proc.

Przy kredytach w euro kwota kredytu może zmniejszyć się nawet o 40 proc. Jeśli bank gotów był udzielić kredytu w euro na kwotę równowartości 400 tys. zł aż na 30 lat, to po zmianach klient dostanie jedynie 240 tys. zł.

W przypadku kredytów w złotych kwota kredytu, którą klienci mogą zaciągnąć na nowych zasadach, będzie to 7 –8 proc. niższa – zamiast 400 tys. zł otrzymamy o 28 tys. zł mniej.

Obowiązujące od stycznia przepisy to uzupełnienie i zaostrzenie obowiązujących już rekomendacji T oraz S, które Komisja Nadzoru Finansowego wprowadza od 2009 roku.

Analitycy: skok WIBOR to wyniki niepokoju na rynkach