Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzwonią z superofertą? Uważaj na zastawione pułapki

23 marca 2012, 09:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
stres telefon nerwy
stres telefon nerwy/Shutterstock
Kiedy dzwoni pracownik call center z ofertą telewizji, internetu lub wszystkiego naraz, miej się na baczności. Każde nieporozumienie może być użyte przeciwko tobie. I znajdzie odbicie w wyższym rachunku.

Gdy każdy ma już średnio dwie komórki, w niemal każdym domu można wybierać między dwoma, a nawet trzema dostawcami telewizji i internetu, a do tego są jeszcze usługi z satelity, operatorzy walczą o klientów jak nigdy. Pracownicy call center każdego z nich codziennie wykonują tysiące telefonów do klientów, namawiając ich do nowych usług. Z jednej strony to praktyczne dla klienta. Ale rozmowa z konsultantem przez telefon ma swoje ciemne strony – łatwo źle zrozumieć ustalenia. A firmy telekomunikacyjne na to liczą.

– podkreśla DGP Piotr Dziubak, rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Zamiast reklamacji proponuję zgłoszenie awarii. Będzie szybciej – radzą często konsultanci na infolinii. W praktyce jest odwrotnie – klienci mogą czekać na reakcję nawet kilka miesięcy, bo w prawie nie ma czegoś takiego jak zgłoszenie. – mówi Piotr Dziubak.

Rada: zawsze mówmy wyraźnie, że składamy reklamację, i pamiętajmy, że „dla bezpieczeństwa i jakości obsługi klientów wszystkie rozmowy są nagrywane”.

Konsultanci dzwonią zawsze wtedy, gdy kończy się umowa. Zadaniem działu sprzedaży jest jej przedłużenie. Najlepiej na dłuższy okres i na wyższą kwotę, oferując dodatkowe usługi. Często słyszymy wówczas propozycję aktywacji dodatkowych numerów. – tłumaczy Piotr Dziubak.

Rada: operator i tak przyśle umowę, więc warto uważnie ją przeczytać przed podpisaniem. W ten sposób można uniknąć płacenia za numer, który nie jest do niczego potrzebny.

Operatorzy chętniej sprzedają przez telefon, niechętnie przyjmują w ten sposób rezygnacje. By wypowiedzieć umowę, trzeba się najczęściej pofatygować do oddziału, a UKE przyznaje, że złożenie przez klienta wypowiedzenia nie zawsze rozpoczyna bieg terminu.

Rada: zainwestować w list polecony ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

Gdy kilka lat temu nie można było reklamować piwa alkoholowego, występujący w reklamach aktorzy mrugali porozumiewawczo po każdym łyku piwa „bezalkoholowego”. Podobnie mogliby mrugać aktorzy z reklam internetu obiecujących transfer 10, 20, 50 czy nawet 150 Mbit/s. Nawet dziecko wie, że tyle nie będzie. Problem w tym, że klient jest na straconej pozycji. Eksperci przyznają, że szybkość transferu często nie zależy od dostawcy.

Rada: jeśli pojawiają się problemy z dostępem, warto skrupulatnie notować takie przypadki. A potem dokładnie opisać je w reklamacji i domagać się rekompensaty. Zanim w życie nie wejdą kolejne zmiany w prawie telekomunikacyjnym, które będą określać prędkość usługi, na zwrot kosztów trudno liczyć.

UKE przestrzega też przed nieuczciwymi przedstawicielami handlowymi, którzy przedstawiają się, że „są z telekomunikacji”, co dla większości – zwłaszcza starszych klientów – oznacza: Telekomunikację Polską. Składają „lepszą” ofertę, ale zwykle okazuje się, że nie jest ona ani lepsza, ani nie jest ofertą TP. – mówi Piotr Dziubak.

Rada: czytać wszystkie umowy, a kiedy coś jest nie do końca jasne, nie podpisywać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj