Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedwyborczych podwyżek dla urzędników nie będzie. "Włodarze nie chcą się narazić na zarzut finansowego rozpasania"

13 grudnia 2017, 10:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pracownik
Pracownik/Shutterstock
W nadchodzącym roku wyborczym wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast nie będą przyznawać podwyżek swoim pracownikom. To, w połączeniu z niskim bezrobociem w regionach, może oznaczać jeszcze poważniejszy drenaż w zasobach kadrowych.

Tak wynika z sondy DGP przeprowadzonej w kilkudziesięciu samorządach. W Bytomiu ostatnia podwyżka - średnio o 450 zł - była w 2015 r. W Urzędzie Miasta w Białej Podlaskiej w tym roku na wzrost wynagrodzeń przeznaczono na osobę przeciętnie 300 zł. W przyszłym nie jest planowany. Podobnie będzie w Gnieźnie, Kielcach, a także we wrocławskim magistracie.

Urząd miasta w Kartuzach przez ostatnie trzy lata co roku podwyższał pensje urzędnikom (łącznie o 18 proc.).   potwierdza Tomasz Nadolny, sekretarz Kartuz. W Międzyzdrojach w 2015 r. miało miejsce wyrównanie płac, a w 2016 i 2017 r. wzrost pensji przeciętnie po 355 zł i 395 zł. Średnie wynagrodzenie wynosi tam dziś 5,2 tys. zł brutto.

Zdaniem ekspertów brak podwyżek w samorządach w 2018 r., czyli w roku wyborczym, to kalkulacja polityczna. - wyjaśnia prof. Bogumił Szmulik, radca prawny, ekspert ds. administracji publicznej.

Ale to, co samorządowcy oceniają przez pryzmat wyborczej logiki, dla części urzędników jest powodem odejścia z magistratów. Sprzyja temu sytuacja na rynku pracy, gdzie warunki zatrudnienia coraz częściej dyktują pracownicy. W niektórych samorządach exodus urzędników to aktualny problem. Z Urzędu Miasta Poznania tylko w tym roku z pracy odeszło 155 osób (mimo że średnie zarobki są zbliżone do średniej krajowej i wynoszą 4,4 tys. zł brutto). Miasto wylicza, że bezskutecznie poszukuje m.in. specjalistów od zamówień publicznych, systemów bezpieczeństwa, analizy ekonomicznej, podatków, księgowość oraz informatyków.- tłumaczy Anna Ciulęba, rzecznik prasowy prezydenta Kielc.

Gorzej jest w dużych miastach, gdzie o pracę łatwiej. Prościej zatrzymać urzędników w małych ośrodkach, bo tam ze względu na niewielką obsadę łatwiej wygospodarować środki na podwyżki. Hanna Surma, rzecznik prasowy prezydenta Poznania i urzędu miasta, tłumaczy, że skala działań w półmilionowym mieście z budżetem na poziomie 3 mld zł i bezrobociem na poziomie niespełna 2 proc. wymaga innych motywatorów niż w gminie 50 tys., z 10-krotnie niższym budżetem i 7-proc. bezrobociem. - postuluje.

Na inny problem wskazuje Tomasz Nadolny z Kartuz: wynagrodzenie urzędników powoływanych lub wyłanianych na podstawie konkursów od 8 lat nie było zmieniane i ulega dewaluacji.  - przekonuje. Obecnie Rada Ministrów określa minimalne wynagrodzenie pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie umowy. Dla pozostałych (z powołania i wyboru) określa też maksymalne stawki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj