Dziennik Gazeta Prawana logo

Co trzeci bezrobotny nie istnieje? Kim są ci, którzy nie chcą pracować?

30 października 2015, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 16 minut
Praca w biurze
Praca w biurze/Shutterstock
Kiedy Rafał Książek, przedsiębiorca z Piaseczna, ogłosił, że w powiecie o bardzo wysokim poziomie bezrobocia chce otworzyć zakład, sądził, że na jedno z 15 nowo tworzonych miejsc pracy będzie przypadać kilku chętnych do podjęcia zatrudnienia. Na spotkanie z nim zorganizowane przez publiczny pośredniak przyszły tylko trzy osoby. Przy czym dwie w ogóle nie były zainteresowane jego ofertą. Pojawiły się, bo w przeciwnym razie zostałyby wykreślone z rejestru bezrobotnych.

Kiedy Rafał Książek, przedsiębiorca z Piaseczna, ogłosił, że w powiecie o bardzo wysokim poziomie bezrobocia chce otworzyć niewielki zakład produkcyjny, sądził, że na jedno z 15 nowo tworzonych miejsc pracy będzie przypadać co najmniej kilku chętnych do podjęcia zatrudnienia. Na spotkanie z nim zorganizowane przez publiczny pośredniak przyszły jednak... trzy osoby. Przy czym dwie w ogóle nie były zainteresowane podjęciem etatu. Pojawiły się, bo w przeciwnym razie zostałyby wykreślone z rejestru bezrobotnych, a więc straciłyby ubezpieczenie zdrowotne. Poprosiły, by przedsiębiorca potwierdził na piśmie, że nie chce ich zatrudnić, i szybko opuściły pomieszczenie, w którym miały się odbywać rozmowy. Trzecia osoba uważnie słuchała, na czym ma polegać praca, zadawała pytania, była wyraźnie zainteresowana etatem.

- - opisuje przedsiębiorca.

Problemy ze znalezieniem pracowników to chleb powszedni polskich pracodawców. Nie tylko ze względu na brak kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach, doświadczeniu lub wykształceniu. Wiele osób spośród 1,5 mln zarejestrowanych jako bezrobotni na pewno ma problemy ze znalezieniem pracy, ale pewne jest też, że część z nich nie jest w ogóle nią zainteresowana. Powodów może być wiele - długotrwałe pozostawanie bez etatu, co spowodowało wypadnięcie z rynku pracy, korzystanie z różnego rodzaju świadczeń lub wsparcia finansowego ze środków publicznych, dorabianie na czarno. Najczęściej to jednak kwestia kalkulacji. Bezrobotny rozważa: po co mam się narobić za niewielkie pieniądze, skoro na bezrobociu mam ubezpieczenie zdrowotne, wsparcie np. z pomocy społecznej, a w razie potrzeby podejmę dorywcze zatrudnienie w szarej strefie. I odrzuca oferty bez uzasadnienia. W ubiegłym roku pośredniaki odnotowały ponad 50 tys. takich przypadków. Często odrzucane są propozycje zatrudnienia przy pracach prostych, które nie są bardzo dobrze wynagradzane, ale też nie wymagają od kandydatów niezwykłych kwalifikacji. Dochodzi do tego, że firmy borykające się z problemem braku rąk do pracy starają się dotrzeć do potencjalnych kandydatów poprzez internetowe kanały informacyjne i zachęcają do podejmowania etatu w niestandardowy sposób. Dla przykładu Tombea, fabryka mebli tapicerowanych ze Swarzędza (woj. wielkopolskie), sfinansowała produkcję hiphopowego nagrania ("Era tapicera") promującego zatrudnienie na stanowisku tapicera. Z kolei McDonald's od lat finansuje spoty reklamowe zachęcające do podjęcia pracy w restauracjach z logo firmy. W tym roku, w ramach programu "Zarób na wakacje", proponował osobom w wieku 16–18 lat zatrudnienie na umowie o pracę (licząc, że pracowniczy kontrakt - bardziej korzystny niż ten cywilnoprawny - zachęci młodocianych do stałej współpracy).

- - mówi Krzysztof Inglot z firmy Work Service, jednej z największych agencji zatrudnienia w Polsce.

Jego zdaniem faktyczne bezrobocie jest znacznie niższe od tego przedstawianego przez resort pracy (9,7 proc. we wrześniu 2015 r.). - - dodaje.

Nieufność firmy

Na koniec września 2015 r. w urzędach pracy zarejestrowanych było 1,54 mln osób. Stopa bezrobocia jest najniższa od siedmiu lat, a jednocześnie w całym ubiegłym miesiącu firmy zgłosiły rekordową liczbę ofert zatrudnienia i aktywizacji zawodowej - ponad 126 tys. (o blisko 10 tys. więcej niż przed rokiem i najwięcej od 2001 r., czyli odkąd resort pracy prowadzi takie statystyki). To oczywiście niezwykle pozytywne dane, ale w każdej beczce miodu musi być łyżka dziegciu. Ze statystyk wynika, że w ubiegłym roku urzędy pracy odnotowały aż 54,6 tys. odmów przyjęcia propozycji pracy bez podania uzasadnionej przyczyny. W porównaniu z 2013 r. przybyło 5,8 tys. takich przypadków (wzrost o 11,9 proc.). Wszystko wskazuje, że w tym roku nie będzie lepiej - tylko w sierpniu bezrobotni odrzucili 7,9 tys. ofert zatrudnienia. Rośnie także liczba przypadków, gdy osoby zarejestrowane w pośredniaku nie potwierdzają gotowości do podjęcia pracy (co wiąże się z wykreśleniem z ewidencji bezrobotnych). W ubiegłym roku pośredniaki odnotowały 738, 1 tys. takich przypadków (o 11,9 tys. więcej niż w 2013 r.; wzrost o 1,6 proc.).

Skutki tego zjawiska na rynku pracy są już widoczne. Choć bezrobocie w Polsce wciąż jest relatywnie wysokie, to jednocześnie zwiększa się liczba wolnych ofert pracy, czyli przypadków, gdy pracodawca nie może znaleźć osób chętnych do podjęcia zatrudnienia. Na koniec II kwartału 2015 r. pośredniaki dysponowały 74,8 tys. takimi ofertami, podczas gdy rok wcześniej było ich tylko 56,5 tys. W ciągu zaledwie roku wartość ta wzrosła aż o 32 proc. Podobnie jest z nowo utworzonymi miejscami pracy. W II kwartale 2015 r. nieobsadzonych było 16,7 tys. takich stanowisk (w II kw. 2013 r. - 13,9 tys.). Te dane widocznie obrazują, że pracodawcy mają coraz większy problem ze znalezieniem osób, które chcą podejmować zatrudnienie. W ubiegłym roku już w trzech sektorach działalności gospodarczej napływ ofert pracy przewyższał napływ bezrobotnych, którzy wcześniej byli zatrudnieni właśnie w takich branżach. Chodzi o działalność w zakresie usług administrowania, administrację publiczną oraz dział informacji i komunikacji. Problemem jest jednak także brak wykwalifikowanych pracowników fizycznych. W II kwartale 2015 r. firmy dysponujące wolnymi miejscami pracy najczęściej poszukiwały robotników przemysłowych i rzemieślników (19 proc.), specjalistów (17,9 proc.), a także operatorów i monterów maszyn i urządzeń (16,5 proc.).

- - - tłumaczy Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy Konfederacji Lewiatan.

Konsekwencje, jakie wywołuje to zjawisko na rynku, są jednocześnie znaczenie głębsze. - - przedłużają w nieskończoność okresy próbne, stosują umowy cywilnoprawne itp. Nie dostrzega się tego, że firmy postępują tak nie tylko ze względu na chęć uzyskania oszczędności, lecz także z powodu ograniczonego zaufania do nowych pracowników i ich kompetencji. Często podkreślają, że z miejsca zatrudniliby osobę, której rzeczywiście zależy na zatrudnieniu w ich firmie, która jest sumienna, chce się uczyć i nie porzuci etatu przy pierwszej lepszej okazji – wyjaśnia Anna Karaszewska, dyrektor generalna Ingeus, firmy zajmującej się aktywizacją osób bezrobotnych.

Szara strefa wciąga

Po przestudiowaniu danych statystycznych łatwo wyrobić sobie zdanie, że odmawianie pracy to w Polsce norma, z którą muszą się zmierzyć wszyscy pracodawcy. Byłaby to jednak uproszczona opinia. Na występowanie takiego zjawiska wpływa bowiem wiele różnorodnych czynników. Jednym z nich jest miejsce zamieszkania bezrobotnego. Nie da się nie zauważyć, że tego typu przypadki częściej zdarzają się w małych miejscowościach oraz na obszarach wiejskich. - - zauważa Grzegorz Baczewski. - - dodaje Monika Zaręba, ekspert Pracodawców RP.

Małe miasta i obszary wiejskie to zupełnie inne środowisko. Koszt życia w takim miejscu jest znacznie niższy, bo niższe są m.in. ceny usług oraz wynajmu lub zakupu nieruchomości. Oprócz tego niektórych wydatków w ogóle nie trzeba ponosić (np. opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej). Konieczność ponoszenia takich kosztów motywuje mieszkańców dużych miast do zarobkowania, czyli podejmowania zatrudnienia.

- - podkreśla Krzysztof Inglot.

Wspomniane zapomogi to kolejna, być może najistotniejsza, przyczyna braku zainteresowania pracą. Podstawowym świadczeniem, na jakie mogą liczyć osoby bez zatrudnienia, jest zasiłek dla bezrobotnych. Generalnie przysługuje on przez 180 dni, ale okres ten może być wydłużony do 365 dni, jeżeli pobierający go np. mieszka w powiecie o wysokiej stopie bezrobocia (czyli w praktyce w małej miejscowości albo na wsi) lub skończył 50 lat i ma 20-letni staż pracy. Świadczenie to przez pierwsze 90 dni wynosi 831,10 zł, a przez pozostały okres - 652,60 zł. Co istotne, po reformie systemu aktywizacji zawodowej z 2014 r. każdemu bezrobotnemu jest przypisywany odpowiedni profil pomocy, od którego zależy następnie forma proponowanej aktywizacji. Powiatowe urzędy pracy odnotowują już przypadki, gdy bezrobotni przygotowują się do profilowania po to, aby trafić do trzeciego, de facto najgorszego profilu gromadzącego osoby długotrwale bezrobotne, którym nie proponuje się staży czy szkoleń, a jedynie udział w robotach publicznych czy pracach interwencyjnych. To kolejny przykład na to, że nie wszystkie osoby bez zatrudnienia naprawdę go szukają.

Jednocześnie nie można zapominać, że zarejestrowani w pośredniaku mogą korzystać z pomocy społecznej - np. z zasiłku okresowego, który wynosi różnicę między kryterium dochodowym a dochodem osoby, a także np. ze świadczeń na dzieci. Lista form takiego wsparcia wkrótce jeszcze się rozszerzy. Od przyszłego roku każda bezrobotna będzie otrzymywać specjalne świadczenie w razie urodzenia dziecka. Przez rok państwo (czyli podatnicy) będzie jej płacić 1 tys. zł miesięcznie. Nie trzeba niezwykłej wyobraźni, aby przewidywać, że dla wielu osób może być to nowy sposób na utrzymywanie się bez pracy.

Koronnym przywilejem związanym z posiadaniem statusu osoby bezrobotnej jest jednak ubezpieczenie zdrowotne. Pomimo wielu zapowiedzi zmian jest ono wciąż powiązane z rejestracją w pośredniaku.

- - wyjaśnia Monika Zaręba.

W szarej strefie zatrudnionych jest obecnie ok. 1 mln Polaków. Część z nich stanowią pracownicy, którzy dorabiają na czarno do legalnej pensji, oraz osoby, które formalnie ani nie pracują, ani nie są bezrobotne. Nie ulega jednak wątpliwości, że znaczny odsetek stanowią także formalnie zarejestrowani w pośredniaku.

- - wskazuje Anna Karaszewska.

Nie można też zapominać, że do osób odmawiających zatrudnienia zaliczają się także te, które z bardziej obiektywnych przyczyn nie są zainteresowane podjęciem konkretnego etatu. W grę może wchodzić np. stan zdrowia. Niektóre osoby z uwagi na ryzyko związane ze świadczeniem pracy (zwłaszcza fizycznej) odrzucają oferty pracodawców. - - mówi Anna Karaszewska.

Podkreśla, że nie zawsze skuteczne w tym zakresie są urzędy pracy. Jeśli dana osoba zrezygnowała z pracy np. w gastronomii, bo nie lubi tego zajęcia i przypadkowo trafiła wcześniej do firmy prowadzącej taką działalność, i tak będzie otrzymywać z pośredniaków oferty zbieżne ze swoim doświadczeniem - czyli do pracy w kuchni, restauracji, na stołówkach. Eksperci nie mają w tym zakresie wątpliwości - niewłaściwy model aktywizacji zawodowej to także czynnik wpływający na brak zainteresowania podejmowaniem pracy przez osoby zarejestrowane w publicznym pośredniaku.

- - zauważa Grzegorz Baczewski.

Również zdaniem Krzysztofa Inglota system jest zbyt wyrozumiały dla poszukujących zatrudnienia. - - podkreśla ekspert WorkService.

Dziedziczone lenistwo

To właśnie modyfikacja modelu aktywizacji zawodowej może być najprostszym sposobem na przezwyciężenie bierności zawodowej znacznej części osób bezrobotnych. Jedynie poprzez takie działanie można bowiem zmienić postawy osób, które formalnie pracy szukają, a w praktyce jej nie chcą.

-- twierdzi Anna Karaszewska.

Podkreśla, że nie wystarczy przedstawić bezrobotnemu dwóch ofert - np. z firmy ochroniarskiej albo sprzątającej - i oczekiwać, że z entuzjazmem podejmie zatrudnienie. Doradca zawodowy powinien dobrze poznać sytuację osoby poszukującej etatu, w tym bariery w zatrudnieniu, jakie jej dotyczą (np. zdrowotne, rodzinne), oraz zmotywować ją do podjęcia pracy. A jednocześnie penetrować rynek w poszukiwaniu kontaktu z potencjalnymi pracodawcami. Oczywiście takie działanie wymaga wysiłku oraz indywidualnego podejścia ze strony instytucji zajmujących się aktywizacją zawodową.

- - wyjaśnia Anna Karaszewska.

Znawcy tematu przestrzegają jednocześnie przed zbytnim subsydiowaniem zatrudnienia, bo ono demoralizuje obie strony stosunków pracy. Firmy podpisują umowy z poszukującymi etatu nie po to, aby ich zatrudniać, ale dla obiecanego wsparcia finansowego. A bezrobotni uznają, że sami nie muszą się starać, skoro i tak ich pracodawca dostaje za nich kasę z publicznych środków. Na dodatek subsydiowane zatrudnienie wypycha z rynku to zwyczajne, niedofinansowane. Przedsiębiorca, który ewidentnie potrzebuje pracownika o danych umiejętnościach, sprawdzi bowiem najpierw, czy może dostać jakieś subsydium na przyjęcie takiej osoby, choć przecież zatrudniłby ją i bez żadnego wsparcia.

Zmianę postaw u osób bezrobotnych mogłaby wywołać także realizacja postulatu rozdzielenia statusu bezrobotnego i prawa do ubezpieczenia zdrowotnego. Takie rozwiązanie spowodowałoby, że znacznie mniej opłacalne byłoby formalne figurowanie w rejestrze bezrobotnych i jednoczesne zarobkowanie w szarej strefie.

- - zauważa Monika Poręba.

Takie postulaty to nie pieśń przyszłości, lecz wymóg obecnych czasów. W ciągu kilku najbliższych lat aktywność zawodową zakończą roczniki powojennego wyżu demograficznego. Ich odpływu - ze względu na obecny niż - nie zrównoważą młode osoby, które dopiero wkraczają na rynek pracy. Rozwijająca się polska gospodarka mogłaby sięgnąć po rezerwy, czyli długotrwale bezrobotnych. Warunek jest jednak jeden: ten kapitał ludzki musi chcieć pracować. A jak na razie najwyraźniej się waha.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj