Ekspertów to nie dziwi, bo polska gospodarka nie zwalnia tempa. Przy nowych inwestycjach pełne ręce roboty mają m.in. firmy budowlane. Rosnący eksport sprawia z kolei, że o przestoju nie ma mowy w sektorze produkcyjnym i przetwórczym. Hotelarze i gastronomia już szykują się na szturm ze strony turystów. Do tego, jak zauważa Michał Koleśnikow, analityk Banku BGŻ, zapowiadają się dobre zbiory owoców i warzyw.
- Najwięcej ofert mamy z ośrodków call center. To głównie dla młodych osób. Wymaga jedynie półgodzinnego przeszkolenia. Zarobki wahają się od 1,8 do 2,5 tys. brutto - informuje Krzysztof Inglot, rzecznik prasowy Work Service.
W Ochotniczych Hufcach Pracy najwięcej ofert jest w gastronomii, handlu, usługach, przetwórstwie spożywczym, przemyśle, budownictwie. Sporo miejsc pracy można także znaleźć w działalności reklamowej. OHP przewidują, że z ich propozycji skorzysta ok. 40 tys. młodzieży.
Z ofert Hufców można korzystać już od 16. roku życia, jednak w przypadku niepełnoletnich wymagana jest zgoda rodziców lub opiekunów. Anna Szymańska zaznacza przy tym, że dla niepełnoletnich jest najmniej ofert, choć w tej grupie liczba chętnych do pracy w wakacje z roku na rok rośnie. Takie osoby mogą być zatrudnione tylko przy pracach lekkich i nietrwających dłużej niż sześć godzin dziennie (siedem, jeśli ukończyły 17 lat). Znacznie większy wybór mają osoby dorosłe.
Reklama
- W sektorze produkcyjnym jest do obsadzenia 6–8 tys. wakatów. Przykładem jest producent AGD z Wielkopolski, który szuka na wakacje 100 osób do pracy. Wynagrodzenie wynosi 2,25 tys. zł brutto - podaje przykład Krzysztof Inglot.
Ponad 2,3 tys. wakatów jest do obsadzenia w sektorze logistycznym i magazynowym. Ta branża poszukuje osób do pracy przy konfekcjonowaniu zamówień, przepakowywaniu.
Najmniej jest ofert pracy sezonowej w rolnictwie. Ale nie dlatego, że jej nie ma. Jak usłyszeliśmy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Grójcu, oferty rzadko tam trafiają, bo właściciele gospodarstw dogadują się bezpośrednio z poszukującymi pracy. Poza tym osoby zatrudniane w gospodarstwach rolnych, to często przybysze zza wschodniej granicy. Od lat utrzymują kontakty z polskimi rolnikami, a umowy z nimi są zawierane natychmiast, bo nie targują się o stawki.
Zdaniem Krzysztofa Inglota, napływ pracowników ze Wschodu jest widoczny także w innych branżach. Jest ich więcej niż w latach poprzednich, co wpływa negatywnie na stawki tymczasowej pracy, zwłaszcza tej oferowanej blisko granicy.
- W większych aglomeracjach stawki zwiększyły się nawet o 15–20 proc. w porównaniu z ub.r. - zaznacza Tomasz Walenczak, dyrektor operacyjny w agencji zatrudnienia Manpower.
Osoby znające choć trochę języki obce szukają pracy na wakacje poza Polską. W Niemczech mogą otrzymać nawet 1,5 tys. euro za miesiąc. Odpływ pracowników za granicę to problem dla lokalnych firm. Obawiają się, czy uda im się zapełnić wszystkie wolne wakaty, a tym samym utrzymać produkcję w czasie wakacji.
- Mamy odzew na ogłoszenie. Za tydzień organizujemy spotkanie rekrutacyjne i wówczas przekonamy się, czy jest komplet pracowników. Chcemy zatrudnić dodatkowo 50 osób - usłyszeliśmy w Zakładzie Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego "Rolnik" w Bujakowie.

CZYTAJ TEŻ: Prywatna nauka tylko dla wybrańców. Nie każdego stać, nie wszędzie jest >>>