Banki boją się, że skończy się zarabianie fortuny na rozdawaniu kart każdemu, kto o nie poprosił. Do tego wzrost opłat ma zrównoważyć spadek oprocentowania, wymuszony niskimi stopami procentowymi.

Z darmowej srebrnej karty zrezygnował Citibank - pisze Open Finance. Do tej pory plastik był darmowy, jeśli z niego korzystaliśmy. Teraz, jeśli trzymamy kartę w szufladzie płacimy za nią 60 złotych, a po obniżce "tylko" 30. Inne banki podnoszą kwoty, powyżej których nie płacimy za kartę. W Getinie musimy wydać nie 100, a 350 złotych miesięcznie, by nie płacić 15 złotych. Zmiany także w Polbanku. Im wyższe zadłużenie, tym wyższe ubezpieczenie musimy płacić. Jednocześnie wprowadzono także usługę, która oddaje nam 0,75 procenta wydanej sumy.

>>>Ile cię kosztuje karta kredytowa?

Banki podniosły także minimalne dochody, od których przyznają karty. W Aliorze musimy zarabiać 800, nie 700 na rękę, a w Invest Banku musimy dostawać 1850 netto, a nie 1250. Kolejne miesiące przyniosą nowe podwyżki i jeszcze większe zaostrzenie wymagań. Instytucje finansowe liczą, że w ten sposób rosnące bezrobocie i spowolnienie gospodarcze nie doprowadzą do tego, że kredyty na kartach nie będą spłacane i zachwieją podstawami banków.