Idziemy w dobrą stronę. Ale nie tak szybko jak powinniśmy. Musimy robić więcej i szybciej – skomentował wydatki Jens Stoltenberg na wtorkowej prezentacji corocznego raportu dotyczącego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednym z załączników tego dokumentu jest tabela z szacunkami wydatków poszczególnych sojuszników na obronność w 2022 r.

Reklama

Poziom 2 proc. PKB

Zalecany przez organizację poziom 2 proc. PKB przekroczyło zaledwie siedem krajów. Były to Grecja (3,54 proc.), Stany Zjednoczone (3,46 proc.), Litwa (2,47 proc.), Polska (2,42 proc.), Estonia (2,12 proc.), Wielka Brytania (2,12 proc.) i Łotwa (2,07 proc.). Wydatki Polski wzrosły rok do roku z 2,22 proc. do 2,42 proc. Trzeba jednak podkreślić, że są to szacunki, które zostaną zrewidowane w ciągu kilku najbliższych miesięcy i wówczas może dojść do istotnych zmian. Ale według tych liczb w największym stopniu wydatki zwiększyły Litwa i Polska, co w oczywisty sposób jest związane z rosyjską inwazją na Ukrainę.

Reklama

Jednak choć pod względem wydawanego odsetka PKB należymy w Sojuszu do prymusów, to znacznie gorzej wygląda to nominalnie, co ma znaczenie bo większość naszych wydatków na nowe uzbrojenie jest liczona w dolarach. Patrząc w ten sposób poza wszelką skalą są Stany Zjednoczone, których budżet na obronność wyniósł w 2022 r. ponad 820 mld dolarów. Wszyscy pozostali sojusznicy (29 krajów) wydają znaczniej mniej niż połowę tego co Waszyngton – nieco ponad 350 mld dolarów. Najwięcej Wielka Brytania (67,7 mld dolarów), Niemcy (61 mld), Francja (52,4 mld), Włochy (30,4 mld), Kanada (28,2 mld) i dopiero za nimi plasuje się Polska (17,1 mld). Niewiele mniej wydali od nas Hiszpanie i Holendrzy. W ostatnich latach w tego typu przeliczeniach spada Turcja, co jest w dużej mierze związane z osłabieniem tureckiej liry. Warto podkreślić to, że często krytykowane za zbyt małe wydatki na obronność Niemcy, nominalnie wydają prawie cztery razy więcej niż Polska.

Polska wyda 4 proc. PKB?

Zgodnie z zapowiedziami polskiego rządu w przyszłym roku wydatki na obronność powinny znacznie przekroczyć 4 proc. PKB (ponad 130 mld zł). Wówczas powinniśmy dojść do wydatków na obronność na poziomie Włoch czy Kanady. Wciąż będzie nam jednak bardzo daleko do największych graczy europejskich, czyli Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

Z punktu widzenia polskich wydatków zwraca uwagę to, że według danych podawanych przez Sojusz Północnoatlantycki, ponad 35 proc. polskiego budżetu na obronność zostało przeznaczonych na sprzęt. To jeden z wyższych współczynników w Sojuszu. Więcej wydały tylko cztery kraje. Rekordzistami są Węgrzy (prawie 50 proc.), który dokonują dosyć dużych zakupów pancernych, a jednocześnie dysponują stosunkowo niewielkim budżetem na obronność (1,44 proc. PKB). Z kolei na personel idzie 40 proc. polskiego budżetu przeznaczonego na obronę i to stawia nas w środkowej części państw Sojuszu. Rekordzistami są Włosi i Portugalczycy, którzy przeznaczają na to ponad 60 proc. budżetów obronnych. W USA ten odsetek jest podobny jak w Polsce, w Wielkiej Brytanii niższy i wynosi niecałe 31 proc.

NATO. Wydatki na obronność rosną

Na konferencji Stoltenberg podkreślił, że już ósmy rok z rzędy sumaryczne wydatki wszystkich państw NATO na obronność rok do roku rosną. Sekretarz generalny będzie lobbował by na lipcowym szczycie Sojuszu w Wilnie ogłoszono, że 2 proc. PKB to raczej "nie sufit, a podłoga" wydatków. Warto jednak przypomnieć, że sojusznicy już w 2014 r. na szczycie NATO w Walii zobowiązali się, że w 2024 r. wydatki na obronność będą sięgały 2 proc. PKB. Na razie ten cel jest wciąż bardzo odległy.