Dziennik Gazeta Prawana logo

Wizyta Scholza w Pekinie. Panu Bogu świeczkę i Chinom ogarek

4 listopada 2022, 07:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kanclerz Olaf Scholz zapewne spróbuje wysyłać Pekinowi, Waszyngtonowi i stolicom unijnym takie sygnały, jakie ci chcą odebrać, starając się jak najdłużej unikać ostatecznych kroków.

Czerwony dywan w Pekinie jest ostatnio w ciągłym użyciu. W poniedziałek publiczne uściski z Xi Jinpingiem wymienił pierwszy ważny gość – Nguyen Phú Trong, przywódca Wietnamskiej Partii Komunistycznej, faktyczna postać nr 1 w kraju będącym dla Chin ważnym partnerem handlowym i politycznym pomimo trudnej przeszłości i wciąż aktualnych strategicznych różnic. We wtorek – Shehbaz Sharif, premier Pakistanu, czyli państwa stanowiącego ważną część Inicjatywy Pasa i Szlaku, goszczącego ponadto chińskie bazy wojskowe i flankującego Indie – regionalnego i globalnego rywala ChRL. Rozmawiano m.in. o chińskich inwestycjach w infrastrukturę transportową i energetyczną, umorzeniu pakistańskich długów, a także kooperacji w zakresie bezpieczeństwa. I wisienka na tym torcie: piątkowa wizyta w Pekinie kanclerza Niemiec Olafa Scholza, formalnie na zaproszenie jego odpowiednika, czyli premiera Li Keqianga, ale z przewidywanym spotkaniem także z samym Xi.

To pierwsze odwiedziny w Chinach przywódcy kraju należącego do grupy G7 nie tylko po XX zjeździe KPCh, na którym Xi potwierdził i umocnił swoje przywództwo, lecz od początku pandemii COVID-19 w 2019 r. Już z tego powodu wizyta ma ogromne znaczenie symboliczne, a fakt, że to akurat Niemcy dostąpili zaszczytu pierwszeństwa, jest bardzo wyraźnym sygnałem politycznych kalkulacji Pekinu.

Wizyta kanclerza będzie bez wątpienia uważnie i z niepokojem obserwowana w Waszyngtonie. Podobnie jak w Londynie, Tokio, Canberze oraz w wielu stolicach Unii Europejskiej, czyli wszędzie tam, gdzie Chiny są (nie bez racji) uważane za główne wyzwanie dla interesów szeroko pojmowanego Zachodu, czy – jak kto woli – w państwach globalnej koalicji liberalnych demokracji. Ale i w samej Republice Federalnej nie wszyscy cieszą się z podróży szefa rządu.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj