Dziennik Gazeta Prawana logo

Lata 90. XX wieku, czyli czasy dla ludzi z pomysłem. Sukces nie wymagał wielkiego kapitału

8 sierpnia 2021, 09:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Centrum Handlowe Ptak pod Łodzią
<p>Centrum Handlowe Ptak pod Łodzią</p>/Agencja Gazeta
Jeśli ktoś na początku lat 90. wpadł na niestandardowe rozwiązanie, otwierał sobie drogę do sukcesu, nawet jeśli nie miał po swojej stronie układów, a w ręku wielkiego kapitału.

Polski Ład, a dokładniej jego założenia wobec biznesu, dał Jarosławowi Gowinowi, który wykreował się na obrońcę rodzimej przedsiębiorczości, dobry pretekst, by powalczyć o zwiększenie swojego znaczenia w koalicji. W tej rozgrywce o władzę sami przedsiębiorcy są jedynie dodatkiem. Mają tego pecha, że znaleźli na celowniku „troszczących o ich dobro” polityków, a jak pokazał początek lat 90. w Polsce, ludzie z talentem do interesów rozwijają go w pełni, gdy państwo zajmuje się czymś innym i jedyne, co oferuje biznesowi, to święty spokój.

Stolarz z bloku

Piotr Voelkel w rubryce zawód wyuczony wpisywał – inżynier odlewnictwa, jednak swoją biznesową karierę zawdzięczał… Polskiemu Teatrowi Tańca. Gdy w 1973 r. ówczesne władze Poznania postanowiły powołać do życia tę instytucję, 22-letni domorosły konstruktor, studiujący na politechnice, dostał posadę fachowca od technicznej strony widowisk. Na jego talencie wkrótce poznał się dyrektor Opery Wrocławskiej Sławomir Pietras.

 – wspominał w lutym 2016 r. Voelkel na łamach miesięcznika „Forbes”. Posady w kolejnych teatrach dały świeżo upieczonemu inżynierowi możliwość przyjrzenia się, jak wygląda kapitalizm z bliska. -– opowiadał Piotr Voelkel.  – dodawał.

Gdy z powodu konfliktu z dyrekcją porzucił w 1979 r. Polski Teatr Tańca, już wiedział, czym się chce zająć. Dzięki pomocy kilku przyjaciół zdobył w Poznaniu malutkie mieszkanie (35 mkw.) z przynależącą do niego piwnicą i założył stolarnię. Zaczynał od karniszy.  – opowiadał Voelkel w kwietniu 2011 r. na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Tak stopniowo stworzył kooperatywę zatrudniającą 20 osób. W połowie lat 80. przekształcił ją w firmę polonijną Dampex. Odbiorcom z RFN na początek oferował zabawki z drewna. – zapamiętał Voelkel.

CZYTAJ WIĘCEJ W INTERNETOWY WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj