Polski Ład, a dokładniej jego założenia wobec biznesu, dał Jarosławowi Gowinowi, który wykreował się na obrońcę rodzimej przedsiębiorczości, dobry pretekst, by powalczyć o zwiększenie swojego znaczenia w koalicji. W tej rozgrywce o władzę sami przedsiębiorcy są jedynie dodatkiem. Mają tego pecha, że znaleźli na celowniku „troszczących o ich dobro” polityków, a jak pokazał początek lat 90. w Polsce, ludzie z talentem do interesów rozwijają go w pełni, gdy państwo zajmuje się czymś innym i jedyne, co oferuje biznesowi, to święty spokój.
Stolarz z bloku
Piotr Voelkel w rubryce zawód wyuczony wpisywał – inżynier odlewnictwa, jednak swoją biznesową karierę zawdzięczał… Polskiemu Teatrowi Tańca. Gdy w 1973 r. ówczesne władze Poznania postanowiły powołać do życia tę instytucję, 22-letni domorosły konstruktor, studiujący na politechnice, dostał posadę fachowca od technicznej strony widowisk. Na jego talencie wkrótce poznał się dyrektor Opery Wrocławskiej Sławomir Pietras.
– wspominał w lutym 2016 r. Voelkel na łamach miesięcznika „Forbes”. Posady w kolejnych teatrach dały świeżo upieczonemu inżynierowi możliwość przyjrzenia się, jak wygląda kapitalizm z bliska. -– opowiadał Piotr Voelkel. – dodawał.
Gdy z powodu konfliktu z dyrekcją porzucił w 1979 r. Polski Teatr Tańca, już wiedział, czym się chce zająć. Dzięki pomocy kilku przyjaciół zdobył w Poznaniu malutkie mieszkanie (35 mkw.) z przynależącą do niego piwnicą i założył stolarnię. Zaczynał od karniszy. – opowiadał Voelkel w kwietniu 2011 r. na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Tak stopniowo stworzył kooperatywę zatrudniającą 20 osób. W połowie lat 80. przekształcił ją w firmę polonijną Dampex. Odbiorcom z RFN na początek oferował zabawki z drewna. – zapamiętał Voelkel.
CZYTAJ WIĘCEJ W INTERNETOWY WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>