Ministerstwo Finansów przedstawiło wczoraj dane o kwietniowym bilansie dochodów i wydatków państwowej kasy. Po czterech miesiącach z najważniejszego źródła – czyli z podatku od towarów i usług – fiskus pozyskał niespełna 56,2 mld zł. To nieco mniej niż rok temu, bo wtedy na koniec kwietnia było to 57 mld zł. Ale to wcale nie znaczy, że budżet wyszedł obronną ręką z pandemicznego kryzysu. I są na to przynajmniej dwa dowody.

Reklama

Pierwszy: względnie dobry wynik za cztery miesiące zrobiły styczeń i luty. Gospodarka przed pandemią radziła sobie jeszcze całkiem dobrze, z VAT-u fiskus był w stanie uzyskać o 1,3 mld zł więcej w styczniu i około 1,8 mld zł więcej w lutym, niż rok wcześniej. Kłopoty były już widoczne w marcu (spadek wpływów o 800 mln zł), co zapewne było efektem opóźnień w płatnościach VAT od transakcji lutowych. Druga połowa marca była już okresem zaostrzonej walki z pandemią i wiele firm złożyło w urzędach skarbowych wnioski o odroczenie obowiązku zapłaty.

Drugi dowód: w kwietniu do budżetu trafiają rozliczenia VAT od transakcji przeprowadzonych w marcu. To nie był jeszcze aż tak zły miesiąc, jak kwiecień, lockdown trwał dwa tygodnie, a nie pełne cztery. Ale to wystarczyło, by dochody z VAT, licząc tylko w skali jednego miesiąca, zjechały o mniej więcej 3 mld zł w porównaniu ze stanem sprzed roku. Mniej więcej, bo na razie znamy tylko szacunkowe wykonanie budżetu, które nie zawiera szczegółowego rozkładu wpływów z podatków pośrednich, np. z podatku od gier.

Całość wpływów podatkowych też wygląda mizernie. Po czterech miesiącach w kasie państwa znalazło się 111,2 mld zł w porównaniu do 119,9 mld zł rok wcześniej. Ale tu silnie działa efekt przesunięcia rozliczeń rocznych w podatkach dochodowych. Ministerstwo Finansów ze względu na COVID-19 o miesiąc przełożyło termin na złożenie deklaracji za ubiegły rok i zapewne ci, którzy muszą dopłacić PIT lub CIT, czekają z tym na ostatnią chwilę. To, że pieniędzy z obu danin będzie mniej niż w kwietniu 2019 r. było jasne po alarmistycznych doniesieniach samorządów, które raportowały o ponad 40-proc. ubytku dochodów z PIT.

Równolegle szybko rosną wydatki budżetu. Na koniec kwietnia wynosiły one 148,5 mld zł i były o 18,5 mld zł większe niż rok temu. Szybko puchnie dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, do końca kwietnia wpłacono FUS prawie 14 mld zł. MF w ten sposób zasypuje dziurę w dochodach funduszu, która powstaje na skutek umorzeń składek dla małych firm.

Od początku kryzysu jest już jasne, że nie da się utrzymać planu dochodów i wydatków z ustawy budżetowej. Jej nowelizacja ma nastąpić na przełomie czerwca i lipca, w nowej wersji będzie w niej deficyt. Na razie dziura w budżecie wynosi 18,9 mld zł.