Naszej czytelniczce włożono do skrzynki wysłaną zwykłym listem decyzję ZUS w sprawie odmowy wypłaty zasiłku chorobowego. Do tego opartą na błędnej (nieistniejącej) przyczynie.
– – mówi adwokat Paweł Matyja.
Listonosz nie dostarcza takiego listu zainteresowanemu do rąk własnych, bo nie ma takiego obowiązku. Gdy nie ma skrzynki na listy, może włożyć przesyłkę w drzwi lub ogrodzenie, co jest zresztą częstą praktyką w małych miejscowościach.
– – wskazuje mecenas Matyja.
Problemów z doręczeniem zwykłego listu może być więcej. Mogą go np. odebrać inni domownicy, którzy zapomną przekazać go adresatowi.
Problem z terminem
–– mówi dr Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji UW.
Paweł Matyja wskazuje praktyczny problem wynikający z takiej praktyki.
– – tłumaczy.
W takiej sytuacji stara się określić z klientem możliwy przedział czasowy, w jakim przesyłka mogła do niego trafić, i oblicza 30-dniowy termin, licząc od najwcześniejszej możliwej daty.
– – relacjonuje ekspert.
Podkreśla, że czasami nawet 30-dniowy termin jest za krótki.
– – zaznacza Paweł Matyja.
I zastanawia się, dlaczego urzędy skarbowe, policja i sądy swoje przesyłki wysyłają listami poleconymi, a ZUS tego nie robi.
– – wskazuje.
Zakład uspokaja
– – przekonuje Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS.
Wskazuje, że zgodnie z przepisami ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 300 ze zm.), organ rentowy może przesyłać pisma i decyzje listem zwykłym.
– – wyjaśnia.
Podkreśla, że nie oznacza to, iż ubezpieczeni mogą bez konsekwencji przekraczać 30-dniowy termin na złożenie odwołania.
– – wskazuje Wojciech Andrusiewicz.
Paweł Matyja przyznaje, że ZUS ma oczywiście prawo wysyłać listy zwykłe, bo przepisy tego nie zakazują.
– – podkreśla ekspert.
Zwraca uwagę, że klienci wielokrotnie zadawali mu pytania, dlaczego tak ważna przesyłka nie została dostarczona im do rąk własnych, w sytuacji gdy listami poleconymi różne spółki wysyłają do nich np. nieistotne oferty czy reklamy.