Chodzi o kontrowersyjny projekt regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, który zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników.
PE nie przyjął jeszcze mandatu do negocjacji z krajami członkowskimi i Komisją Europejską nad ostatecznym kształtem nowych przepisów, określanych jako pakiet mobilności. Nie zdążył tego zrobić przed końcem kadencji i teraz propozycjami przepisów zajmie się nowy europarlament.
Adamczyk powiedział dziennikarzom w środę w PE, że sprawa pakietu mobilności wraca do Brukseli. - – powiedział minister. Jak dodał, propozycje przepisów uderzają w działalność polskich firm transportowych działających na terenie UE.
Adamczyk powiedział, że chce, aby PE ponownie wrócił do dyskusji nad tymi rozwiązaniami, które zostały przyjęte na przedostatnim posiedzeniu PE poprzedniej kadencji. - - wskazał.
Jak dodał, należy się sprzeciwić "wspieraniu przedsiębiorstw transportu samochodowego z Niemiec, Francji, Austrii kosztem przedsiębiorstw transportu międzynarodowego z Polski i wielu innych krajów UE".
Szef MI powiedział, że w Brukseli spotkał się z ministrami pięciu innych krajów UE, którzy odpowiadają za transport w swoich krajach. - - wskazał.
Jak mówił, doszło też do spotkania z minister transportu Finlandii. Ten kraj sprawuje obecnie przewodnictwo w UE. - - wskazał.
Parlament Europejski na początku kwietnia poparł propozycję nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. To kontrowersyjny projekt regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, który zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Żeby przepisy mogły wejść w życie, ich ostateczny kształt musi zostać wynegocjowany przez nowy PE, KE i kraje członkowskie w ramach Rady UE. Polska, podobnie jak część krajów UE, sprzeciwia się regulacjom w kształcie przyjętym w kwietniu przez PE.