Franczyzobiorcy Żabki twierdzą, że byli jej pracownikami, a nie równorzędnymi partnerami umowy cywilnoprawnej (franczyzy). W ten sposób chcą doprowadzić do uchylenia nakazów zapłaty z weksla na rzecz sieci (franczyzobiorcy podpisywali te ostatnie in blanco na poczet ewentualnych roszczeń Żabki wynikających ze współpracy). Pierwszą taką sprawą zajmuje się Sąd Rejonowy Stare Miasto w Poznaniu.
– – tłumaczy Lech Obara, radca prawny z kancelarii Lech Obara i Współpracownicy, reprezentujący ajenta.
W sieci
W sprawie prowadzonej przed poznańskim sądem franczyzbiorca w całości zaskarżył nakaz zapłaty wydany w postępowaniu nakazowym (na kwotę 65 468,53 zł). Zarzucił sieci wypełnienie weksla in blanco pomimo nieistnienia zobowiązania. Przedstawił też zarzut nieważności zobowiązania wekslowego.
– – tłumaczy Lech Obara.
Weksel in blanco miał być wypełniony przez franczyzodawcę jedynie w przypadku, gdy powstaną należności pieniężne z tytułu niedoborów i innych szkód materialnych powstałych w związku z prowadzeniem placówki handlowej przez ajenta. Ten ostatni twierdzi, że regularnie (w zasadzie codziennie) spłacał obowiązujące go należności w kwocie takiej, jaką wskazała mu sama sieć. Wielokrotnie prosił franczyzodawcę o wyjaśnienie, z czego wynika dochodzona należność. W odpowiedzi otrzymał zestawienie dokumentów i wyliczone na jego podstawie saldo, mające wskazywać, że nie zostały pokryte zobowiązania na kwotę wskazaną w pozwie. Zdaniem franczyzobiorcy budzi ono wątpliwości (niektóre faktury nie powinny być wliczane do rozliczenia końcowego).
To etat?
Jeszcze istotniejsze są argumenty, które mają przemawiać za nieważnością zobowiązania wekslowego. Zdaniem pełnomocników ajenta obie strony nie łączyła umowa o współpracę (cywilnoprawna), lecz ta o pracę. A pracodawca nie może zabezpieczyć wekslem swoich ewentualnych roszczeń wobec zatrudnionego (potwierdził to m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z 19 marca 1998 r., sygn. akt I PKN 560/97).
– – wyjaśnia Szymon Topa, radca prawny z kancelarii Obara i Współpracownicy.
Zgodnie z k.p. i orzecznictwem SN, jeżeli osoba wykonuje obowiązki osobiście w sposób ciągły, w podporządkowaniu wobec pracodawcy i za wynagrodzeniem, to łączy ich umowa o pracę (bez względu na to, jaki kontrakt podpisali). Zdaniem pełnomocników ajenta rzekoma franczyza spełnia te kryteria. Franczyzobiorca mógł zatrudniać innych pracowników do obsługi sklepu, ale w praktyce sam musiał też świadczyć pracę m.in. ze względu na zakres obowiązków wynikających z umowy (a także wytycznych sieci) oraz wysokość możliwego do osiągnięcia dochodu (z prowadzenia placówki). Dodatkowo w niektóre dni tylko on mógł prowadzić handel (umowa z siecią zobowiązywała go do otwierania sklepu także w święta, a w takie dni pracownicy mają wolne z mocy k.p.).
Z zarzutów ajenta od wyroku nakazowego wynika też, że nie miał on żadnego wpływu na ofertę sklepu, musiał w praktyce codziennie sprawdzać, czy otrzymał wytyczne od franczyzodawcy, które następnie realizował, licząc się z tym, że w każdym momencie może skontrolować go partner ds. sprzedaży i w razie negatywnej weryfikacji otrzyma obniżone świadczenie (wynagrodzenie). To jeden z argumentów, który – zdaniem skarżących – potwierdza pracownicze podporządkowanie kierownika sklepu.
Jest swoboda
Zdaniem Żabki w świetle przepisów i zgodnie ze znanymi jej ekspertyzami prawnymi franczyzobiorcy sieci są samodzielnymi przedsiębiorcami, działającymi na własny rachunek.
– – odpowiada biuro prasowe Żabka Polska.
A jak mówi Michał Wiśniewski, dyrektor działu doradztwa we franczyzie w firmie Profit System, sieci działających podobnie jak Żabka jest w Polsce więcej, a ich cechą charakterystyczną jest to, że wymagają niewielkiego wkładu własnego od franczyzobiorcy – ten musi ponieść jedynie koszty założenia działalności i pozyskania niezbędnych koncesji, np. na alkohol. Pozostałe wydatki związane z wyposażeniem i zatowarowaniem sklepu pokrywa sieć. – – podsumowuje Michał Wiśniewski.
Prawnicy zachowują jednak więcej wstrzemięźliwości.
– – uważa Sławomir Paruch, partner w kancelarii Raczkowski Paruch.
Żabka odpiera zarzuty, podkreślając, że ajenci m.in. sami rejestrują działalność, zatrudniają pracowników i płacą podatki. Ci ostatni mają jednak sojusznika – przeciwko nadużywaniu franczyz protestuje NSZZ Solidarność. Domaga się ona m.in., aby franczyzobiorcy nie mogli handlować w niedziele. – – podkreśla Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności. Decydujące zdanie w tej sprawie będą mieć jednak sądy. Ten poznański dostrzegł zapewne wagę rozstrzygnięcia, bo sprawę rozpatruje już kilka miesięcy.