Dziennik Gazeta Prawana logo

Węglowa potęga Polski to mit

31 marca 2018, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
górnik
górnik/Shutterstock
Spadek produkcji z 200 mln ton do 65 mln ton rocznie, wyczerpujące się złoża węgla brunatnego, coraz mniej kopalń i coraz mniej górników – najwyższy czas na demitologizację naszego górnictwa.

Do końca 2023 r. mamy czas na zamykanie kopalń finansowane z budżetu państwa (zgodne z unijnym prawem) – i wydamy na to miliardy złotych. Udział węgla w miksie energetycznym w 2050 r. spadnie, co deklaruje resort energii, z obecnych 85 proc. do ok. 50 proc. Jednak tak naprawdę transformacja sektora i górniczych regionów trwa od lat, a nasze zasoby czarnego złota – czy, jak kto woli, czarnego kłopotu – powolutku się kurczą.

W tym roku zamknięto ruch Śląsk (czyli część) kopalni Wujek, w kolejce do likwidacji są już następne zakłady. mówi Paweł Cyz, rzecznik Węglokoksu, do którego należy kopalnia Bobrek-Piekary. A dokładnie rok temu pracę zakończyła kopalnia Krupiński w Suszcu. Dyskusje wokół jej likwidacji nie milkną do dziś, zwłaszcza że o jej reaktywację walczy brytyjski inwestor – spółka Tamar, której przedstawiciele mają się spotkać z ministrem energii tuż po świętach.

Polska jest wciąż największym w UE i drugim w Europie, po Rosji, producentem węgla kamiennego, a w przypadku brunatnego jest w okolicach światowej dziesiątki. Ale wskutek rozwoju nowych technologii zapotrzebowanie na węgiel po prostu spada. I mowa tu zarówno o tym energetycznym, jak i koksowym, który jest bazą do produkcji stali. Ten ostatni jednak trudniej wyprzeć i zastąpić, więc jego producenci – przynajmniej na razie – mogą jeszcze spać spokojnie. A największym wytwórcą tego surowca w regionie jest Jastrzębska Spółka Węglowa.

Jednak to węgla energetycznego produkujemy więcej, a jego główny dostawca, Polska Grupa Górnicza, jest kolosem na glinianych nogach, który ma potężne problemy z wydobyciem. M.in. to przyczyniło się w 2017 r. do trzeciego co do wielkości w historii importu surowca do Polski – za granicą kupiliśmy ponad 13 mln ton, przy czym ponad 60 proc. z Rosji.

Ten straszny import

– mówi DGP Jerzy Buzek, europoseł, były premier, za którego rządów przeprowadzana była pierwsza reforma górnictwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj