Dziennik Gazeta Prawana logo

To podstawieni aktorzy pomalowani na czarno? CAŁA PRAWDA o górnikach z serialu [REPORTAŻ]

27 stycznia 2018, 12:53
Ten tekst przeczytasz w 13 minut
GórnicyPL
GórnicyPL/Media
Czy da się zrozumieć podziemne życie kopalni, samemu nigdy nie jadąc na dół? I czy telewizyjny serial może zmienić obraz środowiska, które słynie z przywilejów i o którym głośno robi się zazwyczaj przy okazji strajku albo kolejnej katastrofy? Sprawdziliśmy to, zjeżdżając 838 metrów pod ziemię.

W Ruchu Borynia kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wydobywa się węgiel koksowy - nie dla energetyki, a dla metalurgii (jest on bazą do produkcji stali). Mimo moich 60 zjazdów do tej pory tam nie trafiłam. Teraz z przodowym pola Dawidem Kiercem zjadę na wieczorną szychtę, na jakiej nie miałam jeszcze okazji być, a wcześniej spotkam się z geolożką Malwiną Smulską, która pracuje w innej kopalni JSW - Budryku - ale wpadnie na Borynię. Po swojej zmianie jest już Szymon Siwiec, operator przenośnika taśmowego, i górnik Robert Jaczyński.

Wszyscy oni oraz sama kopalnia (obok Budryka, Lubina i Kłodawy) są bohaterami serialu "GórnicyPL" na Discovery. Postanowiłam sprawdzić, czy jest tak, jak zdarzało mi się słyszeć po emisji pierwszych odcinków - że bohaterowie to podstawieni aktorzy pomalowani na czarno.

Kopalnia jak Ferrari

- - mówi o swoim udziale w serialu Szymon Siwiec, operator przenośnika taśmowego. - - dodaje. Przytakuje mu Robert Jaczyński - to ten, który wita ekipę telewizyjną przed zjazdem pod ziemię słowami "zapraszamy do piekła". - dodaje.

10734933-szymon-siwiec.jpg
Szymon Siwiec

Pytam więc, po co to zrobili? Czy odczarują stereotyp górnika-ryla, który zatrzymał się w epoce kilofa i hercówy (tzn. łopaty)? Przecież wszyscy wiedzą, że węgiel jest czarny i brudzi... A o górnictwie zwykły zjadacz chleba słyszy najczęściej przy okazji Barbórki, strajku albo katastrofy w kopalni.

- - mówi Jaczyński. - - tłumaczy.

- - zamyśla się Siwiec. - - wtrąca Jaczyński. I dodaje, że w klaustrofobię też już kogoś wkręcił. Tylko że ta w kopalni jest wykluczona. Pod ziemię zjeżdża się szolą - klatką czy, jak kto woli, górniczą windą. A na dole często trzeba pokonać bardzo wąskie wyrobiska. Niekiedy na czas, jeśli np. powietrze nie nadaje się do oddychania i trzeba wycofać się z zagrożonego rejonu jak najszybciej. Miałam okazję to sprawdzić przed zjazdem, w komorze ćwiczebnej ratowników, gdzie w gęstym dymie z całym sprzętem, oddychając przez aparat ucieczkowy, przechodziłam trasę ćwiczeń (a raczej się przez nią przeczołgałam), w tym najwęższe wyrobiska i ciasną lutnię (to rura wentylacyjna doprowadzająca powietrze).

Pytam, czy serial dobrze oddaje rzeczywistość spod ziemi. - - - - - kwituje. Pytam więc, czy chodzi o przyciągnięcie młodych do górnictwa. Czy jeszcze dzisiaj ma jakiś sens? Rozwijamy, choć powoli, odnawialne źródła energii, wciąż dyskutujemy o tym, czy budować elektrownię atomową. Ale jak na razie nadal 85 proc. energii elektrycznej w Polsce produkujemy z węgla kamiennego i brunatnego.

-- uważa Jaczyński.

Wisienka na torcie z Budryka

- - Malwina wita mnie, jakbyśmy znały się od dawna. A potem w ramach rozgrzewki wciągamy tabakę - najlepszą przyjaciółkę górników, którym pod ziemią palić nie wolno. Malwina Smulska jest geolożką w kopalni Budryk w Ornontowicach. Po emisji pierwszych odcinków koledzy mówią o niej Gwiazdeczka. A za chwilę proszą o autografy na rękach czy na kasku.

10733665-malwina-smulska.jpg
Malwina Smulska

- - wyjaśnia. Dodaje, że z racji hałasu pracujących nieprzerwanie maszyn, sporo komentarzy trzeba było dodać z offu - na dole nie byłoby ich słychać. - - wspomina. Śmieje się, że problemem było też spisanie jej planu dnia, o który poprosiła ekipa realizująca serial.

- - przyznaje pani geolog.

W filmie mówi, że jej mama nie do końca wie, gdzie córka chodzi do pracy. - - wspomina. Wyjaśnia też, że ona sama nie ma typowo dołowej pracy. - - opowiada Malwina. - - tłumaczy. Liczy, że serial poprawi nie najlepszy górniczy PR. Ale złudzeń nie ma.

- - dodaje.

I podkreśla, że choć to niektórych zdziwi, to w kopalni trzeba przede wszystkim myśleć. A górnik nie jest postrzegany jako myślący człowiek. - - przekonuje Smulska. - - irytuje się i podkreśla, że inne kraje szczycą się swoimi surowcami, a my w Polsce jakby się tego wstydzimy.

Malwina do górnictwa trafiła przypadkowo. - - wspomina. - - opowiada.

Docinki były od początku, bo gdy zaczynała, pracowała jeszcze tzw. stara gwardia - górnicy, którzy nie dopuszczali do siebie myśli o kobietach na dole - te mogły iść pracować na lampowni, przeróbce mechanicznej węgla (zakład znajduje się na powierzchni) albo parzyć kawę. Zresztą gdy Polska znosiła zakaz pracy kobiet pod ziemią, to właśnie oni podnosili największe larum. - - podsumowuje Malwina.

Celebryta z Boryni

Dawid Kierc, przodowy pola w Boryni, pracuje 838 m pod ziemią. Zaczynał w 1995 r. w kopalni Morcinek. O tym, że przejdzie do Boryni, dowiedział się... na urlopie - właśnie wtedy zamknęli Morcinka. W jednej ze scen opowiada, że zdaniem żony on na dole leży i nic nie robi. - - wspomina. To jak w skeczu Kabaretu Młodych Panów: Co to jest cud natury w kopalni? Jak kombajn działa, bo z natury nie działa.

10734901-dawid-kierc.jpg
Dawid Kierc

Po emisji pierwszych Dawid wśród kolegów nazywany jest celebrytą. - - mówi mi Dawid, choć słyszę co drugie słowo, bo rozmawiamy w "kolasce" - kolejce spągowej (spąg to kopalniana podłoga), którą kwadrans jedziemy do kolejki podwieszanej, którą z kolei następne 25 minut jedziemy do ściany wydobywczej. Sama droga do i z pracy górników z tego rejonu od szybu zjazdowego to już spore wyzwanie. - - mówi Kierc. Do tego dochodzą kilometry w ścianie - sama ma nieco ponad 200 metrów, ale przodowy i jego ekipa kursują w tę i z powrotem wielokrotnie (dodam, że to wciąż ta sama ściana, którą oglądamy w filmie). A nie jest to spacerek - a to trzeba się przeczołgać pod kablami czy wężami, a to przeskoczyć sekcję obudowy zmechanizowanej (zapewnia stabilność wyrobiska naruszonego wydobyciem).

Dawid nie ma złudzeń, że telewizyjna produkcja o polskich górnikach zmieni cokolwiek w podejściu reszty społeczeństwa do przedstawicieli tej branży, których w kraju w kopalniach wszystkich surowców mamy ok. 140 tys. (z czego ponad połowa pracuje w kopalniach węgla kamiennego). - - denerwuje się i przyznaje, że raz odpisał na taki komentarz, zapraszając do swej kopalni i zapewniając, że po dwóch godzinach człowiek nie wytrzyma.

- - dodaje.

Ale gdyby dzisiaj wybierał pracę, to w obecnej sytuacji górnictwa wcale by nie poszedł do kopalni, choć wciąż uważa, że to stabilne miejsce pracy. - - tłumaczy. Jego najstarszy syn ma 16 lat. Ale górnikiem raczej nie będzie, co Dawida akurat cieszy. - - mówi.

Kierc uprawnienia emerytalne nabędzie w 2020 r. Czy będzie tęsknił za kopalnią? Oczywiście. Bo z kolegami w sumie spędza więcej czasu niż z rodziną. Ale nudzić się nie będzie. - - chwali się. Ale o emeryturze na razie nie myśli i nie odlicza. Czy w pracy się boi? - - tłumaczy i dodaje, że jego już raz rutyna zgubiła. Po prostu się potknął. Efekt? Stracił dolne zęby.

Na Boryni 10 lat temu doszło do katastrofy. W wyniku wybuchu metanu zginęło 6 osób, 18 zostało rannych. - - mówi Dawid.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj