Wygaszenie działalności jednostek, które przynoszą największe straty, a ich dalsze funkcjonowanie jest ekonomicznie i geologicznie nieuzasadnione, jest niezbędne - to zapis w nowelizacji ustawy o górnictwie przygotowanej przez grupę posłów PiS.

Nowelizacja przedłuża możliwość wyznaczania kopalń do zamknięcia do 2018 roku. Koszt odpraw to - według "Gazety Wyborczej" - co najmniej 3 mld złotych. Rząd PiS chcę ustawę przeprowadzić do końca roku, i jest to możliwe dzięki temu, że projekt jest poselski i można uniknąć konsultacji społecznych.

Choć kopalnie od dawna są fatalnym stanie, to politycy rządu PiS unikali stwierdzenia "zamykanie kopalń". Podczas przedwyborczej kampanii wielokrotnie deklarowali, że uratują wszystkie zakłady - przypomina "GW". Po wyborach natomiast coraz częściej słychać głosy, że nierentowne kopalnie trzeba zamknąć.

W styczniu br. rząd PO przygotował program restrukturyzacji górnictwa. Celem było uratowanie branży, która w pierwszych trzech kwartałach 2014 r. miała ponad pół miliarda złotych straty. Program zakładał poważne zmiany. Cztery-pięć kopalń miało zostać zlikwidowanych, a produkcja w nich wygaszona. Podobna liczba zakładów miała zostać przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) w celu przekształcenia w rentowne zakłady. SRK jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa.

W całej branży działa obecnie około 30 kopalń, z czego 14 w Kompanii Węglowej, największej firmie z branży, która ma też największe problemy. Związana z programem redukcja zatrudnienia w branży miała wynieść od 4 do 5 tys. osób; pracuje dziś 100 tys. górników.

Ustawa ze stycznia br. dotycząca działań restrukturyzacyjnych w górnictwie obejmuje okres do końca 2015 r.