Dziennik Gazeta Prawana logo

To jednak da się zarabiać na węglu? W kopalnie inwestują w Polsce... Australijczycy

8 czerwca 2016, 10:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Węgiel
Węgiel/Shutterstock
Patrząc na wyniki państwowych spółek, trudno sądzić, że górnictwo może być opłacalne. A jednak inwestorzy nie tracą nadziei.

Najbardziej zaawansowanym projektem jest planowana w Zagłębiu Lubelskim kopalnia Jan Karski, którą chce uruchomić australijski koncern Prairie Mining. W pierwszej połowie 2017 r. ma ona złożyć wniosek o koncesję wydobywczą. Według zapowiedzi władz tej firmy będzie to jedna z najnowocześniejszych kopalń i o najniższych w Europie kosztach wydobycia – 26 dol. za tonę.

Wprawdzie w tym tygodniu ceny węgla na przyszłoroczne dostawy osiągnęły 10-miesięczne maksimum, czyli ponad 52 dol. za tonę, a od lutego węgiel zdrożał o 50 proc., analitycy wątpią jednak, czy to trwały trend.

Rozpoczęcie budowy kopalni planowane jest w 2018 r., a wydobycia – w 2023 r. Zakład ma produkować rocznie 6,3 mln ton węgla (według deklaracji tylko na eksport, więc nie będzie stanowił konkurencji dla państwowych spółek), zatrudniać 2 tys. pracowników, a łącznie z towarzyszącymi przedsiębiorstwami – do 10 tys. osób. Spółka ocenia zasoby szacunkowe węgla – według standardów międzynarodowych – na 700 mln ton, natomiast zasoby nadające się do wydobycia na 140 mln ton.

Trudno zarzucić Prairie Mining brak orientacji w polskich realiach – we władzach spółki zasiada m.in. Mirosław Taras, były prezes Bogdanki i Kompanii Węglowej.

U drugiego prywatnego gracza na polskim rynku węgla – Silesian Coal należącego do niemieckiej grupy HMS Bergbau – prezesem jest były wiceminister gospodarki w rządzie SLD-PSL Jerzy Markowski.

Planowana przez Silesian Coal kopalnia w Orzeszu ma kosztować 150 mln euro. Zasoby szacuje się na 680 mln ton węgla energetycznego i koksującego, co wystarczyłoby na 90 lat eksploatacji. Kopalnia zatrudniałaby od 700 do 1500 stałych pracowników. deklarował podczas niedawnego Europejskiego Kongresu Gospodarczego Heinz Schernikau, prezes HMS Bergbau.

Plany budowy nowych kopalń węgla kamiennego w Nowej Rudzie na Dolnym Śląsku, Ciężkowicach na Śląsku, a także w Zagłębiu Lubelskim ma inna australijska firma Balamara Resources. Pierwszy projekt ma być początkiem reaktywacji Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego. To inwestycja o wartości 300–500 mln zł. Zasoby węgla zostały oszacowane łącznie na 170 mln ton – przy zakładanym poziomie wydobycia 2 mln ton rocznie. Według prognoz w Nowej Rudzie na zatrudnienie będą mogły liczyć nawet 2 tys. osób.

Nad budową nowej kopalni zastanawiał się również notowany na warszawskiej giełdzie prywatny Kopex, który planował bądź pozyskanie do tego projektu partnera finansowego, bądź wręcz sprzedaż całego projektu. Zakładane roczne wydobycie to 3–4 mln ton, planowane zatrudnienie 1 tys. osób. Pomysł zahamowały kłopoty finansowe spółki.

Dlaczego prywatnym podmiotom górnictwo się opłaca, a państwowym nie?

– twierdzi Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Przyznaje jednak, że państwowe spółki niewystarczająco inwestowały w nowe złoża, a stare są już mocno wyeksploatowane i wydobycie z nich jest znacznie droższe. – kwituje Steinhoff.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj