Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec łupkowego eldorado. Państwowe spółki po cichu kończą poszukiwania

12 lutego 2015, 08:26
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Gaz łupkowy
Gaz łupkowy/Shutterstock
Gazowa rewolucja kończy się, zanim na dobre się rozpoczęła. Z poszukiwań gazu łupkowego po cichu rezygnują państwowe koncerny. Okazało się, że złoża są trudno dostępne i przy obecnych cenach paliw, wydobycie się nie opłaca. Oficjalnie jednak spółki zakończą poszukiwania po wyborach, by nie przysparzać rządowi problemów.

Orlen zapowiedział właśnie, że zamierza zwrócić Ministerstwu Środowiska jedną ze swoich koncesji łupkowych obejmującą obszar Hrubieszów Shale. Tym samym w posiadaniu płockiego koncernu pozostanie osiem tego typu pozwoleń. A jeszcze w 2013 r. w posiadaniu spółki Orlen Upstream było dziesięć łupkowych koncesji poszukiwawczych, obejmujących powierzchnię ponad 9 tys. km kw. – deklaruje wiceprezes koncernu Sławomir Jędrzejczak. Dotychczas Orlen się o nie nie starał.

Z koncesji łupkowych rezygnuje powoli również krajowy lider w dziedzinie, PGNiG. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu koncern miał ich w sumie 15, teraz już tylko 11.  - wyjaśnia nam rzeczniczka PGNiG Dorota Gajewska. - dodaje. Po tej decyzji łączna powierzchnia koncesji łupkowych PGNiG skurczyła się z 12 tys. do 10 tys. km kw.

Oficjalnie jednak spółka nadal angażuje się w poszukiwania gazu w złożach niekonwencjonalnych. - zapewnia Gajewska. PGNiG nie rezygnuje nawet z tych projektów, które prowadził z amerykańskim Chevronem, choć ten właśnie porzucił wiercenia w Polsce jako nieperspektywiczne. Obie firmy w ramach podpisanej w marcu 2014 r. umowy wykonały odwiert Majdan Sopocki i przeprowadziły tam prace sejsmiczne. – i – dodaje Gajewska.

Firma nie ukrywa jednak, że perspektywy łupków w Polsce nie są tak optymistyczne, jak dawniej uważano. - mówi Gajewska. W tym roku firma na koncesjach pomorskich wykona trzy otwory horyzontalne i przeprowadzi w nich zabiegi szczelinowania, konieczne w przypadku eksploatacji złóż łupkowych. - komentuje była prezes koncernu Grażyna Piotrowska-Oliwa, mając na myśli odwierty na wszystkich, także konwencjonalnych złożach.

Z kolei Grupa Lotos pięć z siedmiu posiadanych przez nią koncesji na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego i konwencjonalnego uzyskała jeszcze w 2001 r., czyli na długo przed tym, gdy w ogóle zaczęto mówić o gazie łupkowym. Status koncesji na gaz niekonwencjonalny uzyskały one znacznie później, gdy wobec spadku zainteresowania zagranicznych firm pojawiła się presja polityczna, by w łupkach wierciły spółki kontrolowane przez MSP. - przyznaje prezes Lotos Petrobaltic Zbigniew Paszkowicz. Firma unika przy tym jednoznacznej deklaracji co do przyszłości łupków.

Powód stopniowego wycofywania się polskich firm z poszukiwań jest taki, jak w przypadku firm zachodnich. - wyjaśnia Grażyna Piotrowska-Oliwa. W jej opinii polskie firmy nie będą się jednak oficjalnie wycofywać z tego typu projektów ze względu na zbliżające się wybory. – - dodaje była prezes. Pośrednio potwierdza to także PGNiG. – deklaruje rzeczniczka spółki.

Rewolucja, która się skończyła, zanim się jeszcze zaczęła

Niekonwencjonalne wydobycie gazu napotyka przeszkody nie tylko w Polsce. Chevron w 2014 r. wycofał się z Bułgarii i Litwy, podając jako przyczynę niesprzyjające uwarunkowania prawne. Firma ponadto chce dokonać oceny swoich działań w Rumunii. Łupki napotykają też przeszkody w Wielkiej Brytanii, choć premier David Cameron zapowiadał, że jego rząd wchodzi w łupki pełną parą.

Entuzjazmu Downing Street nie podzielają jednak Brytyjczycy, przez co rząd musiał zaakceptować plan opozycji, zgodnie z którym 40 proc. powierzchni kraju zostanie wyłączone z poszukiwań. Jednak nawet bez zakazu plany na ten rok zakładały wykonanie zaledwie 11 próbnych odwiertów. Szkocja kompletnie zakazała poszukiwań gazu łupkowego, dołączając w ten sposób do Francji i Bułgarii. W Czechach podobne moratorium obowiązywało w latach 2012–2014, a w Rumunii w latach 2012–2013. W Niemczech szczelinowania co prawda nie zabroniono, ale Berlin nie spieszy się z wydawaniem zezwoleń.

Przyczyną łupkowego zmierzchu w Europie jest nie tylko gorszy niż w USA klimat prawny. Także warunki geologiczne są tu trudniejsze, niż przypuszczała branża, przez co nie sprawdziły się technologie używane z powodzeniem w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo, kiedy tamtejsze koncerny zaczynały poszukiwania w Europie, na rynkach panowały znacznie wyższe ceny ropy. Spadek notowań czarnego złota uderzył je po kieszeni, w związku z czym ograniczyły niepewne inwestycje.

ZOBACZ TAKŻE: Miały być wielkie zyski... co zostało z łupkowego boomu>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj