Dziennik Gazeta Prawana logo

Ahoj! Czesi, bojkotujemy was! Sami wypijcie wasze czeskie piwo

17 grudnia 2014, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Piwo
Piwo/Shutterstock
Polscy rolnicy wzywają konsumentów do bojkotu pilznera i lentilek.

Gdy nasi producenci żywności zaczęli wychodzić z dołka, po tym jak Rosja wprowadziła embargo na żywność – cios zadali im Czesi. Teraz nadszedł czas na kontrofensywę. Branża szykuje się do bojkotu produktów importowanych od południowego sąsiada.

– informuje Paweł Augustyn, przewodniczący komitetu protestacyjnego rolników w Małopolsce. I dodaje, że do akcji przyłączyli się również przewodniczący komitetów protestacyjnych rolników z Pomorza, Łodzi oraz ze Śląska.

Bunt zaczął się po tym, jak Jindrich Pokora, dyrektor departamentu kontroli laboratoryjnej i certyfikatów Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności, zarządził, by mięso, warzywa, owoce, wyroby mleczne i ryby trafiające z Polski na czeski stół były poddawane szczegółowym kontrolom. –– zdradza Andrzej Gantner, dyrektor generalny polskiej Federacji Producentów Żywności.

Czesi u nas znani są głównie z piwa marki Pilsner Urquell, słodyczy, np. Lentilek, kawy oraz maku, z produkcji którego słynie m.in. firma Podravka – Lagris.

Między polskimi rolnikami i producentami żywności nie ma jednak jedności. Według tych drugich bojkot może niepotrzebnie zaognić sprawę i odbić się na polskim eksporcie do Czech. A ten na razie nie stracił aż tak bardzo. Czechy to czwarty rynek eksportowy dla naszego kraju (po Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji). Po pierwszych trzech kwartałach wartość sprzedaży towarów rolno-spożywczych w Czechach wyniosła 947 mln euro. Oznacza to wzrost o 5,6 proc. w porównaniu z 2013 r. Do tego, jak informuje resort rolnictwa – przy ok. 4,5 tys. kontroli przeprowadzonych na polskich produktach nie było ani jednego zastrzeżenia.

Producenci są zwolennikami rozwiązania sporu za pośrednictwem Komisji Europejskiej. – – tłumaczy Andrzej Gantner.

Producenci pracują nad treścią skargi do KE. Nie mogą jednak liczyć na pomoc rządu. – – podkreśla Dariusz Mamiński z Ministerstwa Rolnictwa.

Polscy producenci kwestionują sens rolniczego bojkotu, bo może on rykoszetem uderzyć w nich samych. W wielu przypadkach są oni importerami towarów z Czech. Przykładem jest Kompania Piwowarska, która sprowadza do Polski piwo Pilsner Urquell.

– uważa Joanna Kwiatkowska z Kompanii Piwowarskiej. I skwapliwie zapewnia, że jej firma nie obawia się o obroty.

– podkreśla.

Strat nie spodziewają się też przedstawiciele Czeskiego Marketu, największego w kraju sklepu internetowego z towarami od południowego sąsiada. – – wzdycha przedstawiciel placówki.

Do pokojowego załatwienia sprawy przekonuje też Polsko-Czeska Izba Przemysłowo-Handlowa, która podkreśla, że to może zaważyć na dalszej współpracy między krajami, która właśnie zaczęła się poprawiać.

Polski resort rolnictwa nie zajął stanowiska w sprawie. Zadeklarował jedynie, że na bieżąco reaguje na działania podejmowane przez czeskie służby kontroli żywności.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Dlaczego politycy w Pradze nie lubią polskiej żywności
Pojawienie się antypolskich kampanii i haseł w Czechach zbiegło się w czasie z wejściem do tamtejszej polityki Andreja Babisza. Ten pochodzący ze Słowacji przedsiębiorca majątku dorobił się tworząc, na bazie części dawnej komunistycznej centrali handlu zagranicznego, holding Agrofert, który zajmuje się produkcją rolną oraz przetwórstwem żywności. Należący w całości do Babisza Agrofert jest czwartą co do wielkości firmą w Czechach, zaś jego właściciel z majątkiem szacowanym na 2,4 mld dol. jest drugim najbogatszym obywatelem tego kraju. Przed trzema laty założył on partię polityczną ANO 2011, której głównym hasłem jest walka z korupcją. Przed wyborami parlamentarnymi w 2013 r., w których ANO 2011 zajęła drugie miejsce, Agrofert kupił wydawcę dwóch czołowych czeskich dzienników „Lidovych Novin” i „Mlada Fronta DNES”. W styczniu tego roku partia Babisza weszła do koalicyjnego rządu Bohumila Sobotki, a on sam został wicepremierem i ministrem finansów.
Jeszcze zanim Babisz wszedł do rządu, aktywnie lobbował przeciw polskim produktom żywnościowym – jako wpływowy członek Czeskiej Izby Producentów Żywności. Publicznie oskarżał polskich producentów o zatruwanie żywności i nieuczciwą konkurencję, a gdy w sprzedawanych w Czechach alkoholach wykryto metanol „Lidove Noviny” zasugerowały, że może on pochodzić z Polski. Te hasła podjął wówczas m.in. główny inspektor Inspekcji Rolno-Spożywczej, który mówił, iż stara się omijać polskie produkty. Kolejna fala antypolskich fobii żywnościowych wybuchła po tym, jak latem Rosja wprowadziła embargo na produkty rolne z UE i Czesi zaczęli się obawiać zalewu polskich jabłek, na czym Agrofert z pewnością by stracił.
Tego typu kampanie nie ograniczają się do żywności. Coraz częściej hasła wymierzone w mniejszość Polską pojawiają się na Zaolziu, zaś antypolskie hasła bądź stereotypy wykorzystywane są w reklamach. Wiosną tego roku w ten sposób zachęcał do zakupu jeden z producentów okien, zaś przed kilkoma dniami czeski oddział sieci komórkowej T-Mobile wypuścił reklamówkę podsycającą stereotyp Polaków jako drobnych cwaniaczków i handlarzy towarami niskiej jakości. Kampanię przerwano po protestach polskiej ambasady w Pradze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj