– – zdradza Ludwik Kotecki, główny ekonomista w MF.
Zmniejszenie limitu umożliwi zmniejszenie kosztów obsługi linii, które wynoszą 114 mln dol. rocznie, o ok. 40 proc. Dzięki temu budżet oszczędzi 155 mln zł. Ale to na razie tylko pierwszy etap. – – tłumaczy "DGP" Ludwik Kotecki.
W 2009 r. MFW udostępnił Polsce linię o wartości 21 mld dol. Z czasem limit podnoszono i obecnie wynosi on 33,8 mld dol., czyli ok. 114 mld zł. Pieniędzmi z linii kredytowej rząd miał się ratować w sytuacji załamania rynku finansowego – na tyle poważnego, że uniemożliwiałoby mu ono finansowanie deficytu budżetowego (gdyby na przykład nikt nie chciał kupować obligacji skarbowych).
FCL ma być ograniczana, bo główne ryzyko, przed którym miała chronić, jest dziś znacznie mniejsze niż na początku kryzysu. – – ocenia Mateusz Sutowicz, ekonomista Banku Millennium. Zwraca też uwagę na duże zainteresowanie, jakim cieszą się polskie obligacje skarbowe u zagranicznych inwestorów. Obecnie posiadają oni papiery warte 197,5 mld zł, czyli kontrolują ok. 41 proc. długu krajowego. Rentowności obligacji są przy tym rekordowo niskie. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie zbudowanie wiarygodności Polski jako emitenta na zagranicznych rynkach. Udało się to zrobić dzięki dobrym fundamentom gospodarki i stabilnej polityce fiskalnej – zauważa ekonomista. I przypomina, że nawet w najgorszych czasach polska gospodarka nie wpadła w depresję. Ostatnie wyniki są zaskakująco dobre – w III kw. PKB wzrósł o 3,3 proc., choć większość ekspertów spodziewała się raczej wyhamowania do 2,8 proc.
– – prognozuje Ludwik Kotecki.
Gospodarczy wzrost pomaga finansom publicznym, czego inwestorzy zagraniczni również są świadomi. Rządowi udało się w stosunkowo krótkim czasie zejść z deficytem finansów publicznych z poziomu zbliżonego do 8 proc. PKB w 2010 r. do ok. 3,4 proc. PKB w tym roku (według prognoz). Dodatkowo wprowadzone w tym roku zmiany w OFE w znaczący sposób pozwoliły obniżyć koszty obsługi długu, a wynik zapisów do OFE zmniejszył składkę kierowaną do OFE, czyli wydatki sektora publicznego. To wszystko przekłada się na zmniejszenie potrzeb pożyczkowych.
Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, dodaje, że prawdopodobieństwo odpływu kapitału z Polski – którego skutkiem byłoby załamanie systemu finansowego i brak możliwości finansowania potrzeb pożyczkowych państwa – dziś jest niskie. – – zapewnia Borowski.
Jego zdaniem zmniejszenie limitu FCL to dobry pomysł, bo zmniejszy koszty obsługi długu.
Grzegorz Ogonek, ekonomista Banku ING, inaczej tłumaczy plan ograniczenia limitu pożyczki. Jego zdaniem to sposób na zatrzymanie umocnienia złotego. – – spekuluje Ogonek, według którego zmniejszenie FCL to „wpuszczenie więcej niepewności na rynek”. – – klaruje ekspert.
Według ekonomisty Banku ING złoty może się umacniać ze względu na różnice w stopach procentowych między Polską a innymi gospodarkami, np. strefą euro. To przyciąga zagraniczny kapitał. – – kwituje Grzegorz Ogonek.
CZYTAJ WIĘCEJ: Dziura w tegorocznym budżecie się zmniejszyła. I to znacznie >>>