To nieoficjalne informacje, które DGP potwierdził w resorcie.

Zgodnie z ustawą budżetową na ten rok deficyt miał sięgnąć 47,5 mld zł. Przedstawiając projekt budżetu na 2015 r. MF mówiło już o tegorocznej dziurze w wysokości 34 mld zł. W rzeczywistości ma być ona mniejsza od zaplanowanej aż o 18-20 mld zł i skurczyć się do mniej niż 30 mld zł.

Przyczyny? Dochody budżetu mogą być nawet 10 mld zł większe, niż pierwotnie planował resort. To efekt dużych wpływów z podatków, zwłaszcza z VAT. Było to szczególnie widoczne w pierwszych miesiącach roku, gdy pieniędzy z podatku od towarów i usług było o 25–30 proc. więcej niż rok wcześniej. Działo się tak dzięki poprawie koniunktury gospodarczej. Wyraźnie lepsze były wtedy nastroje wśród konsumentów, co miało wpływ na ich wydatki. Wpływy z VAT zwiększały się pomimo bardzo niskiego wzrostu cen – średnioroczna inflacja będzie w tym roku oscylować wokół zera, a ministerstwo, tworząc budżet, spodziewało się, że wyniesie ona 2,4 proc.

Z drugiej strony ministerstwo zakłada też spadek wydatków – w sumie o 8 mld zł. Oszczędności widać już w kosztach obsługi długu. W ciągu dziewięciu miesięcy wydano na ten cel 14,2 mld zł, czyli tylko ok. 58 proc. kwoty na cały rok. Budżet zyskuje m.in. na spadku rentowności obligacji.

Resort finansów liczy na to, że – jak co roku – innym ministerstwom nie uda się wykonać w pełni planu wydatków.

Dobry wynik budżetu państwa to przyczyna optymistycznych prognoz dotyczących deficytu całego sektora finansów publicznych. Według ministerstwa w tym roku spadnie on do 3,3 proc. PKB z 4 proc. PKB w roku ubiegłym. W 2015 r. ma to być już 2,5 proc. PKB.