Dziennik Gazeta Prawana logo

Polisolokaty z premedytacją

11 marca 2015, 06:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mężczyzna i kobieta z kalkulatorem w ręku przeliczają pieniądze
Mężczyzna i kobieta z kalkulatorem w ręku przeliczają pieniądze/Shutterstock
Firmy ubezpieczeniowe wiedziały, że większość klientów straci na polisach z funduszem. Mimo to sprzedawały je jako bezpieczne instrumenty inwestycyjne.

Podczas procesu z powództwa byłego klienta przeciwko towarzystwu Skandia Życie na świadka powołany został specjalista, którego zeznania mogą pogrążyć nie tylko tę firmę. Powody do obaw powinny mieć również inne zakłady ubezpieczeniowe, które w ofercie miały lub jeszcze mają polisy kapitałowe (tzw. polisolokaty, łączące ubezpieczenie na życie z inwestycjami w ubezpieczeniowym funduszu kapitałowym).

Świadkiem, o którym mowa, był aktuariusz, który oceniał ryzyko sprzedaży tego typu produktów finansowych. Zeznał on, że przed wprowadzeniem ich na rynek Skandia dokonała analizy kosztów. Opierała się na danych historycznych, z których wynikało, że ponad 70 proc. umów zakończy się przed terminem – w wyniku wypowiedzenia lub rozwiązania, a ubezpieczyciel zainkasuje z tego tytułu wysokie prowizje.

Co to oznacza? – – uważa Tyberiusz Szubierajski z Kancelarii Radców Prawnych Ryszewski Szubierajski, która reprezentuje byłego klienta Skandii.

Jacek Łęski, szef Stowarzyszenia Przywiązani do Polisy, idzie jeszcze dalej. – Skandia, sprzedając klientom polisy, wiedziała, że zabierze im pieniądze. – mówi.

Co na to Skandia? Tłumaczy, że musiała szacować ryzyko, bo tego wymaga od niej ustawa o działalności ubezpieczeniowej. – Podobnie jak wszystkie instytucje ubezpieczeniowe, przed wprowadzeniem i zaoferowaniem każdego produktu klientom musieliśmy statystycznie oszacować, ilu klientów dożyje do końca obowiązywania umowy, ilu może umrzeć w trakcie jej trwania, a ilu potencjalnie może ją wypowiedzieć – podkreśla Karolina Dzwonnik z biura prasowego Skandii Życie.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLISOLOKATACH: Towarzystawa wiedziały, że sprzedają marzenia>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj