Produkcja przemysłowa spadła w maju o 1,8 proc. w skali roku, a budowlana – aż o 27,5 proc. Teoretycznie jest trochę lepiej, bo spadek w przemyśle miał być większy i wynieść ponad 2 proc.
Zapaść budowlanki psuje nastroje analitykom. – – tłumaczy Agnieszka Decewicz, ekonomistka BZ WBK.
O efekcie statystycznym, który ciąży budownictwu, mówi też Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Polbanku. – – twierdzi.
Ekonomistka uważa, że wyhamowanie tempa spadku w przemyśle można było przewidzieć – wskazywały na to dane o PMI, pokazujące oceny koniunktury wśród menedżerów. Ale trudno jej zdaniem mówić o optymizmie, pierwsze wzrosty produkcji zobaczymy dopiero po wakacjach. I to też głównie ze względów statystycznych, bo baza odniesienia z poprzedniego roku będzie coraz niższa.
– – mówi Petka-Zagajewska.
Agnieszka Decewicz dodaje, że to przyspieszenie w drugiej połowie roku będzie wyraźne na tle słabego pierwszego półrocza. O ile przez pierwsze sześć miesięcy dynamika produkcji była poniżej zera, o tyle druga połowa ma dać ok. 4-proc. wzrost. Według Mateusza Sutowicza, ekonomisty Banku Millennium to możliwe, choć tempo tego wzrostu będzie zależało od kondycji strefy euro. Produkcję powinien wspierać rosnący eksport – choć na razie w wynikach przemysłu nie widać śladu zaskakująco wysokiego wzrostu eksportu w kwietniu (o 12 proc.) i rekordowo wysokiej nadwyżki na rachunku bieżącym (468 mln euro).
– – ocenia Sutowicz.
Po takich danych nasi rozmówcy nie zmienili zdania co do prognoz lipcowej decyzji RPP. Nadal oczekują, że obniży ona stopy o 25 pkt baz., po czym zapowie koniec cyklu obniżek. – – mówi Agnieszka Decewicz.