Dziennik Gazeta Prawana logo

Pakt fiskalny to wydmuszka? Bruksela nagnie go, by nie karać Hiszpanii

12 marca 2012, 07:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pakt fiskalny to wydmuszka? Bruksela nagnie go, by nie karać Hiszpanii
Shutterstock
Bruksela nagnie interpretację paktu, by nie karać Hiszpanii za nadmierny deficyt. Problemy ma również niedawny jastrząb polityki budżetowej - Holandia.

Podpisany ledwie tydzień temu przez 26 państw pakt fiskalny ma szansę szybko stracić wiarygodność. Tak jak kiedyś zielone światło do rozmontowania paktu stabilności i wzrostu dały Niemcy i Francja, tak dziś umowie międzyrządowej zagrażają Hiszpania i Holandia.

Do końca tego miesiąca Komisja Europejska określi, co zamierza zrobić z rządem w Madrycie, który przyznał, że nie wypełni w tym roku obietnic zredukowania deficytu budżetowego do 4,4 proc. PKB. Premier Mariano Rajoy zapowiedział, że bez konsultacji z Unią podjął decyzję o powiększeniu dziury w budżecie aż do 5,8 proc. PKB.

Kara? Jaka kara

Teoretycznie za tak duże nadużycie Madryt powinien zostać automatycznie ukarany mandatem sięgającym 0,2 proc. PKB, czyli blisko 3 mld euro. Bruksela oficjalnie utrzymuje taką linię, aby zachować zaufanie rynków finansowych. Jednak zdaniem unijnych źródeł dyplomatycznych prawdopodobnie po raz kolejny zostanie znaleziony kompromis, który pozwoli Hiszpanom na uniknięcie sankcji. Ma on się opierać na klauzuli w pakcie fiskalnym, zgodnie z którą kraj nie ponosi konsekwencji nadmiernego deficytu, o ile powstał on z niezależnych od niego powodów.

Problemy Hiszpanii biorą się przede wszystkim z załamania wzrostu gospodarczego. Rajoy zakładał, że w tym roku wzrost osiągnie 2 proc. Tymczasem ekonomiści przewidują recesję.

To nie koniec. W Hiszpanii za większość wydatków państwa (m.in. na edukację i służbę zdrowia) odpowiedzialne są władze 17 autonomicznych regionów. Jednak zamiast zrównoważyć swoje rachunki, doprowadziły one w ubiegłym roku do deficytu odpowiadającego średnio 2,9 proc. PKB. W konsekwencji łączna dziura w finansach publicznych Hiszpanii w ub.r. osiągnęła 8,5 proc. PKB, a nie 6 proc., jak pierwotnie uzgodniono z Komisją Europejską. – – ocenia hiszpański ekonomista Fernando Fernandez.

Amsterdam na minusie

Problemy budżetowe ma też Holandia. Zdaniem rządowego instytutu badań ekonomicznych w tym i przyszłym roku deficyt budżetowy kraju osiągnie 4,5 proc. PKB. Premier Mark Rutte obiecywał Brukseli już w tym roku jego ograniczenie poniżej 3 proc. PKB. Finanse publiczne kraju tulipanów pogorszyły się z podobnego powodu jak w Hiszpanii – spadku tempa wzrostu gospodarczego. W tym roku Holandia wpadnie w recesję, a jej dochód narodowy spadnie o 1 proc. W kolejnych dwóch latach tempo rozwoju kraju pozostanie anemiczne i wyniesie zaledwie 1 proc.

Spełnienie żądań KE musiałoby w tej sytuacji oznaczać kolejne cięcia w wydatkach państwa odpowiadające 9 mld euro rocznie i zapewne jeszcze większą recesję. Wiele wskazuje jednak na to, że Rutte zdecyduje się na połknięcie tej gorzkiej pigułki. Od początku kryzysu Holandia utrzymuje bowiem bardzo ortodoksyjną linię w sprawie dyscypliny budżetowej. Jeśli chce zachować w Unii autorytet, sama musi się dostosować do tych zaleceń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj