– pyta Łukasz Topolski, klient galerii handlowej. Takiego wyboru dokonuje coraz większa liczba klientów. W efekcie stragany targowe znalazły się w grupie najczęściej wyrejestrowywanych w ubiegłym roku przedsiębiorstw – wynika z danych przygotowanych dla DGP przez Soliditet z Grupy Bisnode.
Z 19 tys. punktów, które w 2011 r. przestały działać, najwięcej, bo 9,3 tys., handlowało odzieżą i obuwiem. Liczba straganów z żywnością zmniejszyła się natomiast o 6,8 tys.
W efekcie ubywania sprzedawców spada też liczba bazarów. Według GUS w 2010 r. ubyło ich 21 i działało 2235. Zeszły rok był jeszcze słabszy: do końca 2011 r. dotrwało ich około 2,2 tys.
Polacy nie chcą już kupować na targowiskach, bo w porównaniu z hipermarketami czy sklepami dyskontowymi są dla nich zwyczajnie za drogie.
Wzrastająca konkurencja mobilizuje duże sklepy do działań mających skusić klientów. Promocje typu „3 w cenie 2”, „75 proc. taniej” stały się już normą, z której chce korzystać coraz więcej osób.
– uważa Tomasz Starzyk z Soliditet.
Dodatkowo jakość i wybór oferowanych przez sklepy towarów wyraźnie się poprawia. Przykładem są Biedronka czy Carrefour, które nie tylko przebudowują placówki, lecz także stawiają na bogaty wybór świeżych produktów. – mówi Mariola Rogulska-Kopańczyk, dyrektor generalny Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.
Błoto na dróżkach, brak przymierzalni na straganach z odzieżą to wciąż niestety norma. Nic więc dziwnego, że przegrywają z tanimi sieciówkami, takimi jak Peacocks, Reserved czy H&M, które docierają ze swoimi placówkami już do mniejszych miast.