Przesunięcie w czasie zakończenia jądrowej inwestycji to znak, że wcale nie jest jeszcze przesądzone, czy Polska będzie inwestować w energetykę jądrową – uważają eksperci. Zdaniem Piotra Łuby, partnera z działu doradztwa biznesowego w PwC, 2020 r., który został wskazany jako termin oddania pierwszego bloku jądrowego w Polsce, od początku był nierealistyczny. – mówi DGP ekspert PwC.
– mówi prof. Władysław Mielczarski, współautor konsolidacji polskiej elektroenergetyki.
– dodaje Piotr Łuba. Dlaczego? – argumentuje Łuba.
Poczekamy na wyniki wierceń
Według prognoz amerykańskiej rządowej Agencji Informacji Energetycznej Polska może mieć największe złoża gazu z łupków w Europie. Szacunki mówią o ponad 5 bln m sześc., podczas gdy rocznie zużywamy 15 mld m sześc. gazu. Tanie krajowe paliwo ma popłynąć szerokim strumieniem już w 2014 r. Zbiegnie się to więc w czasie ze strategicznymi decyzjami dotyczącymi realizacji programu atomowego.
Zdaniem Władysława Mielczarskiego opóźnienie w realizacji programu jądrowego może wyjść nam na dobre. – mówi Mielczarski.
Na pytanie, czy opieranie tzw. miksu energetycznego, czyli struktury źródeł energii, na jednym paliwie nie jest groźne, odpowiada: – mówi ekspert.
Spóźniony start
W przyjętej w ubiegłym tygodniu strategii rozwoju PGE do 2035 r. znalazło się jeszcze miejsce dla drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Jej uruchomienie zaplanowane zostało na 2029 r. W obu elektrowniach koncern chce posiadać co najmniej 51 proc., a optymalnie 75 proc. udziałów. To oznacza, że miks energetyczny spółki wzbogaci się o ok. 4,5 tys. MW mocy w atomie, a ok. 1,5 tys. MW znajdzie się w rękach partnera lub partnerów finansowych, którzy dopiero zostaną wybrani.
Na razie jednak przygotowania do budowy kuleją. W branży energetycznej głośno mówi się o tym, że to efekt braku decyzyjności rządu zagmatwanego w kolejne spory, ale także zamieszania z kierownictwem PGE. O usunięciu Tomasza Zadrogi mówiło się już od jesieni. Już wtedy znacznie opadł jego entuzjazm do angażowania się w prace spółki PGE Energia Jądrowa, której szefował.
– mówi osoba znająca szczegóły polskiego programu energetyki jądrowej. Eksperci szacują, że budowa jednego bloku o mocy 3000 MW będzie kosztowała od 42 do 50 mld zł.
50 mld zł to koszt bloku elektrowni atomowej o mocy 3000 MW
PGE porządkuje inwestycje
Strategia spółki przewiduje, że nakłady inwestycyjne w latach 2012 – 2035 wyniosą do 330 mld zł. Średnioroczne nakłady do 2020 r. szacowane są na 9 mld zł, a w okresie 2021 – 2035 na poziomie ok. 16 mld zł. Największych nakładów wymagają budowy dwóch bloków o mocy 900 MW na węgiel kamienny w Elektrowni Opole (oddanie na przełomie 2017 i 2018 r.) i blok 460 MW na węgiel brunatny w Elektrowni Turów (2018 r.). Firma chce budować też wiatraki (1 tys. MW na lądzie i 2 tys. MW na morzu), bloki gazowo-parowe (Gorzów, Bydgoszcz, Lublin, Pomorzany, Puławy – łączna moc 1300 – 1700 MW, oddawane do eksploatacji w latach 2015 – 2018), a w perspektywie 2030 r. jest budowa kopalni węgla brunatnego i elektrowni Gubin. Spółka rozważa sprzedaż przed 2015 r. do 50 proc. udziałów w Elektrowni Opole. Przewidziano też możliwość przeznaczania dużych środków na poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego. Kluczowy dla działalności spółki dokument przyjęto w sytuacji, w której firma nie ma prezesa. Dlaczego rada nadzorcza uchwaliła strategię przed rozstrzygnięciem konkursu na szefa zarządu? – tłumaczy jeden z członków rady. – mówi.