Dziennik Gazeta Prawana logo

Na giełdach puściły nerwy. Kryzys rozlewa się po Europie

5 sierpnia 2011, 06:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na giełdach puściły nerwy. Kryzys rozlewa się po Europie
PAP/EPA
Dwa tygodnie po dramatycznej obronie bliskiej bankructwa Grecji kryzys rozlewa się na Włochy i Hiszpanię. Brak wizji, brak pomysłów i sprzeczne sygnały europejskich polityków pogrążają rynki.

Najważniejsze światowe giełdy w ostrym tempie lecą w dół. Europejskie, które już w środę mocno pikowały, wczoraj notowały wyniki jeszcze gorsze. Londyn, Frankfurt i Paryż zgodnie zakończyły dzień z ponadtrzyprocentowymi spadkami. W ślad za nimi spadały indeksy Dow Jones i Nasdaq. W trend wpisała się GPW – WIG20 stracił wczoraj 3,55 proc.

To europejscy politycy, a nie europejskie finanse są dziś największym problemem Europy. Brak wizji, spójnego planu ratunkowego i cała seria sprzecznych sygnałów płynących ze stolic eurostrefy drugi dzień z rzędu pogrążały rynki. Złe dane produkcyjne i sprzężenie zwrotne na amerykańskich giełdach wywołały panikę od Londynu przez Frankfurt po Warszawę.

W dwa tygodnie po dramatycznej obronie Grecji dramatyczna staje się sytuacja trzeciej i czwartej gospodarki, czyli Włoch i Hiszpanii. Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso w zaskakująco dosadnych słowach przyznał, że kryzys wychodzi poza peryferie strefy euro. Wczoraj Madryt zdołał wprawdzie sprzedać obligacje na sumę 3,3 mld euro, ale kosztem znacząco wyższej rentowności niż dwa miesiące temu.

Jeszcze w lipcu wydawało się, że to pozwoli Madrytowi przetrwać do końca września, kiedy w życie wejdą nowe zasady działania Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej. Obok EBC ma pełnić funkcje quasi-banku dysponującego 440 mld euro na bailouty unijnych bankrutów. Dziś wydaje się, że rynkom nie starczy cierpliwości i pomoc może przyjść za późno. Stąd wczorajsze apele Barroso o powrót polityków z wakacji i ratyfikowanie porozumienia.

Nawet pozornie dobre wieści wywoływały wczoraj panikę. Po medialnych doniesieniach, że G7 może wziąć udział w wykupie obligacji zadłużonych państw strefy, na inwestorów padł blady strach, że przywódcy europejscy tracą grunt pod nogami i wszędzie szukają ratunku. Spekulowano, że kryzys przerósł już możliwości finansowe MFW i EBC. To nie był jednak koniec przecieków. Jak pisał wczoraj Bloomberg, Fed rozważa III program stymulacyjny – poluzowanie ilościowe, które w praktyce oznacza pompowanie w gospodarkę pustego pieniądza i dalszą deprecjację dolara. Krytyczny moment nadszedł, kiedy okazało się, że szef Europejskiego Banku Centralnego J.C.Trichet nie ogłosi dodatkowego programu wykupu obligacji zagrożonych krajów (PIIGS).

Frank kolejny raz w tym tygodniu przebił barierę 3,7 zł. Euro straciło wczoraj po południu do franka 1,4 proc. i płacono już za nie jedynie 1,08 franka.

Analitycy ostrzegają, że wkrótce możemy zobaczyć parytet 1:1 na parze EUR/CHF.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj