Dziennik Gazeta Prawana logo

Banki zarobią na bezrobotnych kredytobiorcach

5 marca 2009, 10:38
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Szykowana przez rząd ustawa o dopłatach do kredytów hipotecznych dla bezrobotnych może być nie tylko zabezpieczeniem dla tracących pracę, ale może stać się źródłem łatwych pieniędzy dla banków i polem do wielkich nadużyć. Według ekonomistów ustawa pomoże nie rodzinom, a tym, którzy pożyczyli im pieniądze.

p

- powiedział Forsalowi Andrzej Wolski, dyrektor generalny Związku Banków Polskich, komentując zaprezentowane przez rząd założenia do ustawy. ", jest to takie ubezpieczenie - powiedzmy sobie - skromne, ale na pewno jest to dobre rozwiązanie dla konsumentów, dla kredytobiorców. No i trzeba oczywiście podkreślić, że jest to sygnał na wypadek takich nadzwyczajnych warunków, jakimi jest kryzys."

Według Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha nie jest dziwne, że proponowana przez rząd , ponieważ bo leczy objawy, z których korzyść przede wszystkim odniosą banki.

Podobnie sprawę widzi Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners. "Dla banków absolutnie jest to dobra sytuacja, dlatego że zmniejsza to ryzyko udzielonych kredytów. Jeśli ktoś nie będzie w stanie płacić, to wtedy będzie za niego płacić rząd. Ewidentnie ogranicza to ryzyko bankowe" - powiedział Forsalowi Zuber.

>>>Boni: pomoc w spłacie kredytów coraz bliżej

Niezależnie od tego, wątpliwości pojawiają się również co do samej konstrukcji proponowanej ustawy. Jak mówi Marek Zuber: " dlatego że ilość ewentualnych >dziur<, które mogą się pojawić w ustawie o dopłatach do kredytów hipotecznych, będzie na pewno duża. Z zasady tego typu projekty są trudne, jeżeli chodzi o dopracowanie szczegółów. Boję się tego, że ludzie będą rezygnować z pracy - przynajmniej oficjalnie - żeby dostać pieniądze od rządu."

Podobne obawy ma również Andrzej Sadowski. " Było tak w przeszłości i warto zwrócić uwagę, że kiedy rząd postanowił pozbawić rodzin zasiłku dla dzieci wiele lat temu - nastąpiła fala fikcyjnych rozwodów po to tylko, aby utrzymać zasiłki" - powiedział Forsalowi Sadowski.

>>>Kredyty hipoteczne spłacamy w terminie

Pytań, co do sensowności założeń rządowej ustawy, jest dużo więcej. "Powiedzmy, że ktoś stracił pracę, ale ma 5 milionów majątku i powstaje pytanie - czy jemu też dopłacać?" - zastanawia się Marek Zuber.

Przypadki tego typu nadużyć mają być co prawda "wyłapywane" przez aparat skarbowy, jednak i tu pojawiają się pytania. Zapowiedź rządowego ministra, że zostanie użyty cały aparat skarbowy, aby prześwietlać każdego, który się stara o taką możliwość otrzymania pomocy ze strony rządu świadczy o jednym - że w, który będzie pełnił funkcje czysto policyjne. Po to, żeby na 100 przypadków wyłonić być może 1, który będzie właśnie przypadkiem działalności czysto oszukańczej" - mówi Andrzej Sadowski.

>>>Wzrosną problemy ze spłacaniem kredytów

Z kolei Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, zwraca uwagę na jeszcze inny problem z ustawą, wynikający z faktu, że środki na dopłaty do kredytów mają pochodzić z Funduszu Pracy.

, a nie na tego typu działania. Wolałbym, żeby te środki były używane na pomoc dla przedsiębiorstw, aby utrzymywały miejsca pracy i żeby ci ludzie byli zdolni z własnych zarobków te kredyty spłacać" - powiedział Forsalowi Arendarski.

Z tymi słowami zgodził się również Andrzej Wolski, zaznaczając jednak że najważniejszy jest cel, jaki zostanie osiągnięty dzięki wprowadzeniu ustawy, czyli uspokojenie kredytobiorców. W normalnych warunkach wydaje się, że tego typu rozwiązania raczej w jakiś sposób należałoby marginalizować, bo one jednak zaburzają normalne funkcjonowanie rynku kredytowego - powiedział Wolski.

Jeszcze ostrzejsza jest opinia Andrzeja Sadowskiego. , która zaciskając pasa, biorąc kolejne etaty na swoją głowę i jednak doświadczając dużych wyrzeczeń, próbuje za wszelką cenę spłacić kredyty. Moralnie i wychowawczo rozwiązanie jest fatalne - powiedział Sadowski.

Zdaniem Andrzeja Arendarskiego ewentualny problem z kredytami hipotecznymi powinno się rozwiązać inaczej. "Wolałbym, aby przywrócić to co miało miejsce kiedyś, czyli tak zwaną ulgę odsetkową. Te wszystkie koszty, które ponosiło się w sposób rzeczywisty na czy to kredyt mieszkaniowy, czy wydatki mieszkaniowe na budowę były odliczane od podstawy opodatkowania. Uważam, że to byłoby prostsze, bardziej sprawiedliwe i nie naruszałoby Funduszu Pracy, który ma inne ustawowe cele" - powiedział Forsalowi Arendarski.

Z kolei zdaniem Andrzeja Sadowskiego cały pomysł przyświecający wprowadzeniu ustawy jest błędny. ". Od wielu lat raporty rządowe jednoznacznie mówią, że źródłem bezrobocia w Polsce jest wysokie opodatkowanie pracy. Problem sprowadza się więc nie do niespłacania kredytów hipotecznych, tylko do tego, że ze względu na wysokie opodatkowanie pracy firmy pozbywają się pracowników, a ci tracą źródło utrzymania i tym samym spłacania swoich zobowiązań" - powiedział Sadowski.

>>> więcej na Forsal.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj