To zarządy instytucji finansowych są odpowiedzialne za informowanie swoich klientów o sytuacji podmiotów, którymi kierują. Sytuacja w Grecji znajduje odzwierciedlenie na rynkach finansowych, nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Uważnie należy obserwować, jakie skutki przyniesie pakiet dla Grecji. Trzeba wierzyć, że Grekom wystarczy determinacji do konsekwentnego i żmudnego wyprowadzania finansów swojego kraju na prostą. Zresztą pomoc dla Grecji jest zarazem pomocą dla europejskich instytucji finansowych, szczególnie z Francji i Niemiec, które inwestowały w obligacje greckiego rządu.
Choroba w miejscu nie stoi. Pierwsza odsłona kryzysu miała charakter płynnościowy. Problem udało się rozwiązać poprzez drastyczne zwiększenie deficytów budżetowych. Obecnie kryzys wchodzi
w fazę fiskalną, co widać na przykładzie państw z południa Europy. W tym kontekście należy dobrze ocenić działanie polskiego rządu, dla którego priorytetem było utrzymanie niskiego
deficytu budżetowego. Dzięki temu Polska ma szansę uniknąć kryzysu fiskalnego. Z drugiej strony silny sektor finansowy pozostaje atutem polskiej gospodarki. Działania polskiego nadzoru
finansowego koncentrują się na uniknięciu przenoszenia problemów europejskich instytucji finansowych do Polski. Z punktu widzenia skuteczności nadzoru ważne jest to, żeby instytucje systemowo
istotne prowadziły działalność w formie podlegających nadzorowi podmiotów zależnych, a nie oddziałów. Wtedy w przypadku problemów instytucji macierzystej może ona zostać zobowiązana do
sprzedaży udziałów w podmiotach zależnych, tak jak stało się to w przypadku jednego z banków, który ma swoje korzenie właścicielskie w Irlandii.
Będziemy się bardzo uważnie przyglądać wszystkim potencjalnym nabywcom tego dobrze prosperującego banku.
Zgodnie z przepisami nabycie banku wymaga zgody od polskiego nadzoru. Podmiot zainteresowany nabyciem polskiego banku musi dawać gwarancje właściwego zarządzania i musi być ekonomicznie
wiarygodny. Niewątpliwie na ocenę wiarygodności instytucji finansowej wpływ ma zarówno to, czy musiała korzystać z pomocy publicznej, jak i trafność decyzji inwestycyjnych, weryfikowana w
czasie ostatniego kryzysu. Nie chcielibyśmy dopuścić do sytuacji, w której grupa znajdująca się jeszcze kilka miesięcy temu na garnuszku podatników nabywa świetnie radzący sobie na rynku
bank.
Nadzór finansowy nie pośredniczy w sprzedaży banków, natomiast na polskim rynku jest kilka instytucji, które mogłyby finansowo uczestniczyć w nabyciu udziałów od podmiotu zagranicznego. Dla
przykładu nabywcami akcji mogą być podmioty spoza sektora finansowego, np. OFE.
W Polsce 70 proc. sektora bankowego należy do zagranicznych właścicieli, przy średniej dla UE na poziomie 27 proc. Taka struktura jest następstwem tego, że polska gospodarka otrzymała z
zagranicy kapitał, który pozwolił się jej rozwijać. To duża korzyść. W okresie kryzysu taka struktura rynku oznacza jednak pewne zagrożenia związane przede wszystkim z ryzykiem wycofania
kapitału. To ryzyko udało się w Polsce skutecznie zredukować. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów goszczących, który w okresie kryzysu utrzymał silny wzrost finansowania banków z
zagranicy. Ale mimo silnego finansowania banki z zagranicznymi właścicielami w znacznie mniejszym stopniu były jednak skłonne finansować polskich przedsiębiorców niż banki polskie. Mamy
przykład PKO BP – banku, który nie przykręcił kurka z kredytami.
Państwowy właściciel to też problemy, związane chociażby z polityką, często mniej efektywnym zarządzaniem. Dodatkowo często cierpią z powodu tego, że nie są częścią międzynarodowych
grup finansowych, częścią globalnego finansowego krwiobiegu.
Z pewnością państwowy właściciel bywa bardziej wstrzemięźliwy w prowadzeniu biznesu, co w okresie dobrej koniunktury skutkuje niższym zyskiem, a w czasach kryzysu większym bezpieczeństwem.
Nadzór sprzyja rozwojowi akcji kredytowej, ale jesteśmy przeciwni udzielaniu takich pożyczek, które już w momencie udzielenia kwalifikują się do przypisania ich do kredytów zagrożonych. KNF,
prosząc banki, by nie wypłacały dywidendy i wzmocniły kapitały, robiła to z myślą o rozwoju akcji kredytowej. Dziś banki mają dużo kapitału i potencjał do zwiększania portfela
kredytów. Ograniczenie udzielania kredytów ryzykownym klientom w długim okresie przyczyni się do zwiększenia wartości udzielanych kredytów. Mniejsze straty z tytułu zagrożonych kredytów
oznaczają niższe marże bankowe, a więc większy dostęp do kredytu dla klientów, którzy są w stanie takie zobowiązania obsługiwać.
Rekomendacja T wchodzi w życie za kilka miesięcy, ale widzimy, że zdecydowana większość banków już teraz stosuje jej zapisy. Nie przewidujemy na razie zmian w rekomendacji. Oczywiście
wszystkie zalecenia podlegają weryfikacji pod kątem osiągnięcia założonych celów.
Podtrzymujemy to, co mówimy od dawna. Zalecamy, by klienci zaciągali długoterminowe zobowiązania w walucie, w której zarabiają. Ostrożność zalecamy też bankom, szczególnie tym, które nie
mają stabilnego źródła pozyskiwania walut.
Klienci detaliczni mają niską świadomość ryzyka kursowego. Przebieg kryzysu w niewielkim stopniu to zmienił, bo spadek wartości złotego do franka i związane z tym zwiększenie obciążeń
kredytowych zostały zniwelowane spadkiem stóp procentowych w Szwajcarii. W przyszłości polski kredytobiorca może mieć mniej szczęścia.
*Stanisław Kluza to przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego od 29 września 2006 roku. Był ministrem finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Jest doktorem nauk ekonomicznych.