Poranek w publicznym przedszkolu na warszawskim Mokotowie. Jest tuż po 8.00, więc ścisk w szatni spory. Dzieci zakładają kapcie, rodzice i dziadkowie rozmawiają. Na tapecie: nowe 500+. Temat w tym miejscu niezmienny, odkąd prezes Kaczyński osobiście zapowiedział zniesienie kryterium dochodowego i przyznanie świadczenia na każde dziecko.
– – mówi mężczyzna w średnim wieku, pomagając chłopcu ściągnąć kurtkę. Jego rozmówczyni rzuca kąśliwą uwagę, że teraz przybędzie ludzi, którym pracować się nie chce. – – odzywa się starsza kobieta. – – wtrąca mężczyzna. Widać, że ten argument zrobił na małym tłumie wrażenie. Dyskusja toczy się w momencie, gdy ciągle nie wiadomo, co ze strajkiem w oświacie. Wychowawcy tego przedszkola poinformowali rodziców, by w niedzielę zaglądali do e-maili. Bo decyzja zapadnie w ostatniej chwili. Mężczyzna ciągnie dalej: – .
W przedszkolu, szkole, sklepie osiedlowym. Dyskutujemy o nowym 500+, które rozbudziło zbiorową wyobraźnię. Bo większość z nas ma dzieci, a dzieci kosztują; bo w grę wchodzą pieniądze, a te lepiej mieć niż ich nie mieć. Najważniejsze, że rozmawiamy, choć dla polityków to może nie najlepsza informacja.