Ponad 3,1 mln pracowników najemnych zarabia na chleb w innej gminie niż ta, w której mieszka – wynika z najnowszych danych GUS zebranych podczas ostatniego spisu powszechnego ludności i mieszkań. W Warszawie pracownik spoza stolicy pochodzi najczęściej ze Śląska, który jest jednym z najbogatszych regionów Polski. Na drugim miejscu są mieszkańcy łódzkiego i małopolskiego. Przeczy to popularnej tezie, że tzw. słoik pochodzi z biednych województw, takich jak np. podlaskie czy warmińsko-mazurskie. DGP opracował listę województw, z których pochodzi najwięcej pracowników dojeżdżających.

Prof. Janusz Czapiński psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego: Masowe dojazdy do pracy nie są nowym zjawiskiem. Za komuny, w czasach PRL-u takie wielokilometrowe podróżowanie do pracy było codziennością dla setek tysięcy chłoporobotników.

Jednak w pierwszych latach transformacji padło wiele zakładów produkcyjnych, zlikwidowano wiele lokalnych połączeń kolejowych i autobusowych. Skala dojazdów skurczyła się, niemal zanikła.

Natomiast wraz z ożywieniem gospodarczym i pojawianiem się coraz to nowych firm dojazdy zaczęły przeżywać drugą młodość. Powoli poprawia się infrastruktura drogowa. Ponadto coraz więcej gospodarstw domowych ma samochody i dotarcie na czas do firmy staje się dla nich coraz to łatwiejsze. W 2004 r. własny samochód miało 57 proc. gospodarstw domowych pracowników, a w 2013 r. już 75 proc. Dojazdy to również koszty. Zmęczenie, niższa jakość życia rodzinnego. Byłoby lepiej, gdyby mobilność pracowników polegała na ich przeprowadzaniu się w pobliże miejsca zatrudnienia. Będzie to jednak możliwe dopiero wtedy, gdy pojawią się tanie mieszkania na wynajem. Kiedy pracownik nawet za niewielkie wynagrodzenie będzie w stanie opłacić za nie czynsz.