Naczelnik urzędu skarbowego podał w wątpliwość jej twierdzenia. Zwrócił też uwagę na różnorodność zamawianego przez nią asortymentu: biustonosze, gorsety i stringi w pełnej gamie barw i rozmiarów. Na tej podstawie uznał, że prowadziła ona regularną działalność handlową, w sposób zorganizowany i ciągły. Podatniczka odwołała się od tej decyzji. Przekonywała, że skala jej działań wynikała jedynie ze słabości do częstych, nie do końca przemyślanych zakupów. Twierdził również, że cierpi na schorzenie kręgosłupa, które nastręcza trudności przy doborze bielizny i dlatego musi zamawiać tak dużo jej sztuk.

Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie również nie dał wiary tym twierdzeniom. Nie zgodził się też z jej argumentacją, że o braku działalności gospodarczej świadczy nieprowadzenie księgi podatkowej, brak siedziby oraz niewystawianie faktur i rachunków. W skardze do sądu kobieta zarzucała organom, że przy rozpatrywaniu jej sprawy nie wzięto pod uwagę jej uzależnienia od zakupów, z którego zaczęła zdawać sobie sprawę dopiero, gdy wszczęto przeciwko niej postępowanie kontrolne.

WSA w Warszawie nie uwzględnił jednak jej wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii psychologa i oddalił jej skargę. Rację przyznał organom także NSA. Stwierdził, że o prowadzeniu zorganizowanej działalności gospodarczej świadczy zarówno posiadanie przez nią profilu na portalu aukcyjnym, korzystanie z karty umożliwiającej zakupy za granicą, jak i aktywne wyszukiwanie nowych towarów i nabywców. Przesądza to o ciągłym, a nie jednorazowym charakterze działań podatniczki - orzekł sąd.

NSA zwrócił również uwagę na zasady sprzedaży internetowej - stwarzają one możliwość zwrócenia każdego zakupu w określonym terminie i w pełnej cenie. To nie uzasadnia argumentów podatniczki, która utrzymywała, że nabyte w nadmiarze towary zalegały jej w domu - stwierdził sąd. Podkreślił też, że nieużywana bielizna raczej nie cieszyłaby się aż takim popytem, jak wynika z zebranego materiału dowodowego. To byłoby niewiarygodne, żeby trzymać używaną bieliznę przez dwa lata, a potem sprzedać ją jako nieużywaną -stwierdziła sędzia NSA Anna Wrzesińska-Nowacka.