Tym samym na koniec br. w kraju działać będzie ponad 3,7 tys. dyskontów. Dla porównania hipermarketów, które jeszcze kilka lat temu postrzegane były jako największe zagrożenie dla rodzimego handlu, jest 444.
- wyjaśnia Jarosław Frontczak, analityk z firmy badawczej PMR.
Eksperci zauważają, że ekspansja sklepów typu low cost nie potrwa jednak wiecznie. W Polsce jest bowiem miejsce najwyżej na 5–6 tys. tego rodzaju placówek. I tyle ich ma być w sumie.
– uważa Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
CZYTAJ TAKŻE: Jeronimo Martins zainwestuje w Biedronkę kilkaset milionów euro>>>
Walka marek o rynek stanie się bardziej zacięta. Po pierwsze dlatego, że zostało mało miejsca do zagospodarowania pod sklepy. Część sieci zamierza w związku z tym przyspieszyć ekspansję. Biedronka realizuje plan 300 otwarć rocznie, a tym samym posiadania 3 tys. marketów już w 2015 r. Do Portugalczyków będzie należeć połowa dyskontów w Polsce.
- komentuje Mariola Skolimowska z sieci Netto.
Firma widzi w Polsce miejsce na tysiąc sklepów pod swoją marką. Apetyt wzrósł też Czerwonej Torebce, która zadebiutowała z dyskontami w grudniu 2013 r. Obecnie ma 20 sklepów, z których 17 powstało w tym roku. Od przyszłego roku sieć chce stawiać w Polsce kilkadziesiąt marketów pod swoim logo.
Takie deklaracje cieszą klientów, bo dyskonty docierają do małych miast takich jak Braniewo czy Ropczyce, którymi nie interesują się sieci hipermarketowe. Martwią natomiast lokalnych handlowców.
– szacuje Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.
Przed dyskontami stoi jeszcze jedno wyzwanie. Rosnąca konkurencja na rynku sprawia, że coraz trudniej jest im walczyć o klienta. Rynek, choć ciągle łaskawy, nie pozwala zarabiać już tak dobrze jak jeszcze dwa, trzy lata temu. A przekonała się o tym Biedronka, której obroty rosną głównie dzięki nowym placówkom. W 2013 r. przychody zwiększyły się o 15 proc., do 32 mld zł. Jednak gdy porówna się sprzedaż rok do roku w działających placówkach, to ta zwiększyła się już tylko o 4,2 proc. Nic więc dziwnego, że sieci dyskontów zwiększają aktywność reklamową i marketingową. Wiedzą, że niskie ceny to już za mało, by przyciągnąć kupujących. Zwłaszcza że na obniżki postawili też inni, jak Żabka, idąc w tzw. wielosztuki, czyli sprzedając za niewiele większą kwotę dwa, a nawet trzy opakowania tego samego produktu, czy Auchan, Carrefour oraz Piotr i Paweł, rozwijając dynamicznie towary pod własną marką.
Jeśli chodzi o wydatki reklamowe dyskontów, działania konkurencji musiały najbardziej odczuć Lidl i Biedronka. Te sieci bowiem zwiększyły najbardziej nakłady na reklamę. Lidl od stycznia do sierpnia, według danych firmy Kantar Media wydał na ten cel 297,4 mln zł. Rok wcześniej w tym samym czasie na działania przeznaczył 224,3 mln zł. Marketingowe wydatki Biedronki wzrosły w tym roku do 182,8 mln zł z 131,7 mln zł. Obie sieci stawiają przede wszystkim na promocje w telewizji. Szukają nowych sposobów, by dać o sobie znać klientom. Biedronka została sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski. Zorganizowała też loterię: każdy, kto wyda 50 zł, może wygrać jedną z 500 tys. nagród, wśród których są nie tylko ekspresy i tablety, ale i volkswageny.
Poza tym wszystkie sieci walczą o kupujących, poprawiając jakość towarów i rozwijając asortyment.
– informuje Maciej Bartosik z Czerwonej Torebki. Z kolei Netto tworzy półki z towarami dedykowanymi konkretnym konsumentom, np. diabetykom.
– zapowiada Mariola Skolimowska.