Obowiązkowa publikacja raportów rocznych to dobra okazja, by zajrzeć do portfeli szefom banków. W 2012 r. – jak wynika z raportów 16 krajowych instytucji finansowych notowanych na giełdzie – członkowie zarządów zarobili łącznie 197 mln zł, co odpowiadało 1,5 proc. zysku netto tych instytucji. Ale na tym nie koniec. Łączne wynagrodzenia okazują się o 2,4 proc. niższe niż rok wcześniej. Jak widać, zarządom nie zależy na śrubowaniu własnych wynagrodzeń.

Nieważne – mały czy duży

Nie ma takiej potrzeby – bo prezes banku w Polsce przeciętnie zarobił w minionym roku całkiem przyzwoitą sumę – 2,67 mln zł. W superlidze, w której zarobki były o milion wyższe, znalazło się czterech szefów banków: Luigi Lovaglio z Pekao, Cezary Stypułkowski z BRE, Sławomir Sikora z Handlowego i Richard Gaskin z BPH.

Nie ma reguły, że jeśli bank jest duży, to prezes musi dużo zarabiać. Skalę działania z jednej strony Pekao i BRE, a z drugiej Handlowego i BPH trudno porównywać. Zależność między skalą działania banku a zarobkami szefa nie działa również w drugą stronę – wśród prezesów, których ubiegłoroczne zarobki nie przekroczyły 2 mln zł, są Mariusz Klimczak, szef niewielkiego (i państwowego) Banku Ochrony Środowiska, czy Sławomir Żygowski z Nordea Bank Polska, ale jest tu także Mateusz Morawiecki, prezes należącego do czołówki Banku Zachodniego WBK.

Ten ostatni miał spośród wszystkich prezesów jedno z trudniejszych zadań: zajmował się połączeniem BZ WBK z Kredyt Bankiem. Biorąc to pod uwagę, niskie zarobki Morawieckiego mogą zaskakiwać (być może rekompensata pojawi się w tym roku).

Z wyjątkiem „demokratów” z BZ WBK i PKO BP, gdzie po wyjściu spod rządów ustawy kominowej zarząd nie doszedł jeszcze do poziomu wynagrodzenia w pełni porównywalnego z konkurencją, najwyższymi zarobkami mogą się poszczycić szefowie tych banków, które są najbardziej dochodowe – również w przeliczeniu na zatrudnionego. Statystyczny pracownik Handlowego przyniósł w minionym roku blisko 200 tys. zł zysku netto, w przypadku BRE Banku było to 190 tys. zł, a powyżej setki w takim zestawieniu są jeszcze BZ WBK, Pekao i PKO BP.

Akcje pomagają

W podsumowaniu zarobków szefów banków bierzemy pod uwagę nie tylko pieniądze, lecz także to, ile banki na nich wydały. Łączna kwota uwzględnia nie tylko wynagrodzenie zasadnicze, lecz także składki na ubezpieczenia społeczne płacone przez pracodawcę, dodatkowe korzyści (np. pakiet medyczny, koszty delegacji czy w przypadku finansistów pochodzących z zagranicy – wynajem mieszkania albo opłacenie szkoły dla dzieci) i wreszcie bonusy.

Z tymi ostatnimi jest pewien kłopot. Nie znamy wysokości premii, które prezesi uzyskali za ubiegłoroczne osiągnięcia (w największych bankach 2-proc. spadek zysku, ale też 4,5-proc. ograniczenie zatrudnienia). Dlatego bierzemy pod uwagę bonusy, które członkowie zarządów otrzymali w 2012 r. za rok poprzedni (bardzo dobry dla całej gospodarki, a więc także dla instytucji finansowych). Podobnie potraktowaliśmy akcje (swojego banku albo właściciela) otrzymane w ubiegłym roku przez szefów banków.

O ile ich liczba została już zaprezentowana w raporcie. Z tego powodu na szczycie rankingu najlepiej opłacanych w ubiegłym roku bankowców nie znaleźli się menedżerowie Alior Banku. Wiadomo wprawdzie, że zarząd (ale i grupa menedżerów – w sumie ponad 100 osób) na niedawnej ofercie publicznej zarobili łącznie 140 mln zł w postaci akcji spółki. Nie wiadomo jednak, jakie są proporcje podziału papierów przyznanych w ramach realizacji opcji menedżerskich. Dlatego oficjalnie szefowie Alioru trafili dopiero do trzeciej dziesiątki listy najlepiej zarabiających – a ich wynagrodzenia rosły w tempie odpowiadającym inflacji.

Na czele nieprezesi

Stanowisko szefa banku, nawet najlepiej wynagradzanego, nie gwarantowało w minionym roku znalezienia się na szczycie listy zarobków. Najwyżej wynagradzanym menedżerem okazał się Misbah Ur-Rahman-Shah, wiceprezes Banku Handlowego, odpowiedzialny za działalność banku na rynkach finansowych.

Wprawdzie poza światkiem dilerów bankowych mało kto cokolwiek o nim wie, ale Misbah Ur-Rahman-Shah to człowiek ze sporą znajomością polskiego sektora bankowego: już w 1992 r. był szefem pionu skarbu w ówczesnej polskiej filii Citibanku, od 2004 r. jest na takim stanowisku w Handlowym. Do zarządu tego banku wszedł w marcu 2011 r. To wyjaśnia ubiegłoroczny skok jego wynagrodzenia zasadniczego o niemal 150 proc. Trzeba jednak przyznać, że w sumie awans nie przyniósł mu wzrostu dochodów. Jego wynagrodzenie ogółem było w 2012 r. o ponad 10 proc. niższe niż rok wcześniej. Wówczas jego ustępowało tylko kwocie, jaką zainkasowała Alicja Kornasiewicz, która zrezygnowała wówczas ze stanowiska. Odchodzący bankowcy zwykle mogą liczyć na hojne odprawy, które czynią z nich na krótko najlepiej opłacanych w branży.

Chociaż Wiesław Thor, wiceprezes BRE Banku, również wkrótce odejdzie ze stanowiska (nie będzie powołany na kolejną kadencję, ma za to wejść do rady nadzorczej), to nie odprawa zdecydowała o tym, że w minionym roku był drugim pod względem wysokości wynagrodzenia bankowcem w Polsce. Thor pełni wprawdzie funkcję zastępcy Cezarego Stypułkowskiego i odpowiada za kluczowy obszar zarządzania ryzykiem, ale w rzeczywistości 1,5 mln zł dodało mu do ubiegłorocznego wynagrodzenia rozliczenie bonusu za 2008 r.

Najlepiej zarabiający

Cezary Stypułkowski (4,296 mln zł, BRE Bank)

Sławomir Sikora (3,835 mln zł, Bank Handlowy)

Richard Gaskin (3,616 mln zł, Bank BPH)

Joao Bras Jorge (3,377 mln zł, Bank Millennium)

Sonia Wędrychowicz-Horbatowska (3,249 mln zł, Bank Handlowy, pracowała do 13.05.2012 r.)

Jarosław Mastalerz (3,112 mln zł, BRE Bank)

Maciej Bardan (2,987 mln zł, Kredyt Bank)

Krzysztof Rosiński (2,844 mln zł, Getin Noble Bank)

Robert Daniel Massey (2,767 mln zł, Bank Handlowy)

Bogusław Kott (2,713 mln zł, Bank Millennium)

Małgorzata Kołakowska (2,668 mln zł, ING Bank Śląski)

Janusz Krawczyk (2,586 mln zł, BZ WBK)