W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiają się opinie, że akcje – w tym w Polsce – są zbyt drogie, bo ich aktualna wycena rynkowa nie ma uzasadnienia ani w fundamentach gospodarek, ani samych spółek.

W ocenie analityków IDMSA, wzrosty cen akcji w II połowie 2009 r. w dużej mierze wynikały z tzw. przyczyn płynnościowych, czyli napływu nowej gotówki na rynek. Sądzą, że również na początku tego z tego samego powodu akcje mogą drożeć. Przestrzegają jednak, że już teraz ceny akcji uwzględniają wyraźnie wyższą od oczekiwanego przez IDMSA poprawę całorocznych zysków spółek. W efekcie może dojść do korekty i 2010 rok warszawski rynek może zakończyć na poziomie niższym niż 2009 rok.

Zagrożeniem dla koniunktury mogą być publiczne oferty akcji. W Azji, a także w Polsce końcówka 2009 roku przyniosła oferty warte miliard i więcej dolarów każda, a wszystko wskazuje, że ten rok nie będzie gorszy niż ostatnie miesiące poprzedniego. Dotyczy to także Polski, gdzie szykuje się choćby wart 4 mld zł debiut Taurona czy też wyceniana na – w zależności od liczby sprzedawanych akcji – od 4 mld zł do nawet 10 mld zł ewentualna oferta Polkomtelu oraz szacowana na 5 mld zł oferta akcji PZU. Mark Mobius, nadzorujący fundusze Templeton Asset Management, twierdzi, że koniunktura giełdowa może ugiąć się pod ciężarem IPO i może dojść do nawet 20 proc. korekty.

Więcej informacji: Wielkie debiuty mogą zatrząść koniunkturą na giełdzie

p