Taki jest obraz trzech czwartych Mazowsza po zamianach w unijnej statystyce. Bez nich województwo jako całość ma stopę bezrobocia wynoszącą tylko 5,2 proc. Ale zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej od 1 stycznia tego roku woj. mazowieckie podzielone zostało na dwa statystyczne obszary. Pierwszy to region warszawski stołeczny obejmujący stolicę i dziewięć przylegających do niej powiatów. Natomiast z pozostałych 32 powiatów stworzono drugi podmiot – mazowiecki regionalny. O taki podział Polska zabiegała przez kilka lat. Ma to pomóc w uzyskiwaniu środków unijnych po 2020 r.
Źródłem bogactwa całego województwa jest głównie Warszawa i przyległe do niej powiaty. PKB per capita jest tu aż cztery razy większy niż na przykład w podregionach radomskim, ciechanowskim czy ostrołęckim.
Tak drastyczne dysproporcje w rozwoju gospodarczym powodują, że przy nawet dobrej koniunkturze wskaźnik bezrobocia w regionie mazowieckim jest tylko o 0,4 pkt proc. mniejszy niż w woj. warmińsko-mazurskim.
Położony na Mazowszu powiat szydłowiecki ma najwyższą stopę bezrobocia w kraju. W maju wyniosła ona 24 proc. Nie lepiej jest w powiecie makowskim (17,1 proc.) czy gostynińskim (14,5 proc). 56,9 proc. zarejestrowanych w tym ostatnim powiecie bezrobotnych mieszka na wsi. Po pierwsze, brakuje pracy w pobliżu miejsca zamieszkania. Po drugie, jest bardzo uboga infrastruktura komunikacyjna, która uniemożliwia dogodne, codzienne dojazdy do pracy do miasta. Z tych powodów utrudnione jest podjęcie pracy zmianowej lub pracy rozpoczynającej się we wczesnych godzinach porannych, w których nie kursuje komunikacja publiczna.
– – twierdzi dr Wiktor Wojciechowski z SGH.